Zgłoszenie do artykułu: Jej portret

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Tytuł:

Jej portret

Twój portret

Autor słów:

Kofta, Jonasz

Autor muzyki:

Nahorny, Włodzimierz

Data powstania:

1972

Informacje

Utwór w wykonaniu Bogusława Meca nagrodzony przez Ministerstwo Kultury i Sztuki na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1972 r[2].

Ileż ja razy nagabywałem Włodzimierza Nahornego, żeby opowiedział mi historię tej piosenki. Powoływałem się na przeżyte razem przygody (Stodoła, Sztokholm), prosiłem o wstawiennictwo wspólnych przyjaciół (Jan Wołek), osładzałem twórcę opiniami, że jego dzieło jest na miarę światowego standardu i gdyby nie PRL, biliby się o nie Sinatra z Engelbertem Humperdinckiem. W każdym razie ile razy bym nie prosił, tyle razy słyszałem „nie!”. Skarżyłem się kolegom z branży, prosiłem o wytłumaczenie. Jedni odpowiadali, że to dziwactwo, inni twierdzili, że piosenka powstała z wielkiej niespełnionej miłości i traumatyczne to wydarzenie kompozytor chce zachować dla siebie, aż wreszcie jedyną trafną, jak się wydaje, diagnozę postawił Bogusław Mec. A ty chciałbyś odpowiadać – zapytał – gdyby przez całe życie pytano cię o jeden utwór, czy goniłbyś takich pytających? Więc się nie dziw. Ale jak chcesz ja ci opowiem tę historię.

Pewnie, że chciałem.

Najpierw przypomniał mi pewien album wydany w 1970 r. przez Polskie Nagrania. Nosił tytuł „Jej portret” zaś firmował go Włodzimierz Nahorny. Grał na saksofonie, flecie, fortepianie, a nawet klawesynie instrumentalne wersje mniej lub bardziej znanych przebojów. Płytę otwierał utwór tytułowy, napisany przez Nahornego.

Rok później Bogusław Mec debiutuje w Opolu, otrzymuje od Zrzeszenia Studentów Polskich nagrodę, wyjazd do Hiszpanii, ale co najważniejsze jest zauważony przez tak zwaną branżę, oraz przez pewną redaktorkę radiową. Tymczasem w Warszawie zauważają kompozycję Nahornego. Szkoda jej na jednorazowe „wyplumkanie” na pianinie. A gdyby tak dodać tekst? Pierwszy („co za szczęście” powie potem Bogusław Mec) zauważa ją Jonasz Kofta. Ma już gotowy tytuł, który nadał jej kompozytor, na dodatek poeta jest zakochany i jak mówi legenda, ów tytuł i stan ducha sprawiły, że prawie na poczekaniu, na kawiarnianej serwetce zanotował tekst. I tak powstała piosenka. Piękna i sentymentalna w sam raz dla… Jerzego Połomskiego. Złożono więc propozycję artyście, ale ten ją odrzucił. Po latach niejednokrotnie miał powtarzać Mecowi „Syneczku, jakie szczęście, że ja tego nie wziąłem, bo co ja bym z tym zrobił, a ty zrobiłeś cudo”. Nasz bohater w nieświadomości, że stanie się cudotwórcą, żył życiem studenta Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Malował, śpiewał wiersze Puszkina i balował w słynnych łódzkich „Siódemkach”. Tam też pewnej nocy znalazła go szefowa redakcji muzycznej radiowej „Trójki” Renata Rumel. Zanim go znalazła uczestniczyła w kilku naradach sztabowych mających na celu znalezienie wykonawcy dla dzieła panów Nahornego i Kofty. Zniecierpliwiona jałowymi dyskusjami powiedziała „ja wam przywiozę kogoś, kto znakomicie, wam ten „portret” namaluje”. Wsiadła w pociąg do Łodzi i siedzi teraz w klubie obok rozbawionego Bogusia.

Całą noc spędziła ze mną na balu, opowiada piosenkarz, powiedziała, że ma utwór, który powinienem zaśpiewać, tytuł nic mi nie powie. Mam posłuchać i zdecydować. Rano przywiozła mnie na Myśliwiecką przed oblicze Włodzimierza Nahornego. Znacznie „wczorajszy” przysypiałem trochę do momentu, w którym Włodek nie zagrał. Pierwszy raz zdecydowanie mnie otrzeźwił, kiedy zagrał powtórnie, zanuciłem, trochę od niechcenia refren, kiedy dał mi tekst i zagrał po raz trzeci, a ja zaśpiewałem przymknął oczy i wymruczał „taaaak, taaak Renatko”. I zamknął klapę fortepianu. Myślę, że to całonocne zmęczenie, ale i tekst, który aż prosił się o namalowanie głosem, sprawiły, że od razu trafiłem na właściwą interpretację.

Publiczna premiera zakończona zwycięstwem odbyła się w transmitowanym na żywo konkursie telewizyjnym „Studio 13”. Zachwycony recenzent tygodnika „Na Przełaj” napisał w artykule „Niezwykły sukces”, że oto pojawił się artysta plastyk, który stworzył niezapomniany portret, a w ogóle niech piosenka jedzie do Opola, gdzie na pewno wygra.

I wygrała. Piosenka! Bardzo było mi przykro, wspomina Bogusław Mec, bo po ogłoszeniu wyników urządzono bankiet, na którym głównie fetowano Koftę i Nahornego. Wykonawca się nie liczył. Najważniejsi byli twórcy.

Miał jeszcze przez jakiś czas uchodzić za „przypadkowego wykonawcę”. Bo oto prawie natychmiast utwór został nagrany przez Andrzeja Dąbrowskiego, który jakoś nie dementował plotek, że to on miał pierwotnie śpiewać „Jej portret”. Przecież wywodził się z tego samego jazzowego środowiska co Nahorny. Potem ukazała się nudnawa wersja Łucji Prus, o której mówiono, że to jej, zakochany ongiś kompozytor dedykował swój utwór. Było, minęło. Bo tak naprawdę niczym wzorzec metra w Sevres liczy się tylko malarska interpretacja Bogusława Meca[4].

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard

2. 

Śpiewnik „Iskier”: pieśni i piosenki na różne okazje, s. 331, 332.

3. 

Czterdzieści lat minęło.... Cz. 3, s. 22, 23.

4. 

Halber, Adam
Jej portret, „Angora” nr 12/2012, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2012.

5. 

http://www.angora.pl
Artykuł pochodzi z nr 12/2012.