Ballada o Teściowej

Zgłoszenie do artykułu: Ballada o Teściowej

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

W zamierzchły czas, żył sobie raz,

Coś przed pięciuset laty,

Wśród Flandrji pól,

Potężny król

Potężny i bogaty

A bogactw swych, co je przed wiek

Zebrały dawne antenaty,

Jak oka w głowie swego strzegł

Ten król potężny i bogaty

A chociaż skarbów tych miał w bród,

Najbardziej strzegł zazdrośnie swą córkę

Inez, istny cud

W szesnastej życia wiośnie.

Oczy szafiry, płeć jak żar,

Za ust korali pereł sznur,

Jej uśmiech istny wiosny czar,

Jej głos, to jasnych duchów chór,

Jej szyja, to rozkoszy dreszcz

A pierś i biodra, kształt jej nóg

Ach chyba je poeta wieszcz

Opisać tylko mógł!

A w zamku tym wraz z królem swym

Poeta żył nadworny,

Ból w sercu miał,

Bo dobrze znał

Królewski sąd bezsporny

„Ja tylko temu szczęścia gmach

i córkę dać za żonę mogę,

Co będzie umiał we mnie strach

Lub w sercu moim wzbudzić trwogę”

A że znał króla duszę złą

I serce jak ze stali,

Więc mu się zasnuwały mgłą

I nikły mu w oddali

Oczy szafiry, płeć jak żar,

Za ust korali pereł sznur,

Jej uśmiech istny wiosny czar,

Jej głos, to jasnych duchów chór,

Jej szyja, to rozkoszy dreszcz

A pierś i biodra, kształt jej nóg

Ach chyba je poeta wieszcz

Opisać tylko mógł!

Lecz wieszcz miał plan

Więc sercem gnan

Na zamek kiedyś bieży

Do jasnych sal,

Gdzie skuty w stal

Król w gronie siadł rycerzy,

Przed króla blady wbiegł jak trup,

Te straszne władcy niosąc słowa:

„Otwarty wasz rodzinny grób

I zmartwychwstała twa teściowa!”

A król się zerwał z tronu,

Zbladł i zachwiał się wzruszony,

A wieszcz do komnat córki wpadł

Po skarby cudnej żony

Po ócz szafiry, płeć jak żar,

Po ten zza ustek pereł sznur,

Po jej uśmiechów słodki czar,

Po cudny głos, jak duchów chór,

Po smukłej szyi słodki dreszcz

Po piersi, biodra, kształt jej nóg,

Tak, po to wszystko sięgnął wieszcz,

Bo wszystko mieć już mógł.[1]

Bibliografia