Zgłoszenie do artykułu: Cyrk

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Nareszcie wolni, moi drodzy koledzy. Zjechał cyrk z zapaśnikami

Wysiadajcie i patrzajcie, a zaczniecie klaskać sami

Moi drodzy koledzy, dzisiaj pierwszym pojedynkiem

Będą walczyć na arenie katolik z elektrykiem

Myślę, będzie wielka walka, wysłuchajcie co wam mówię

Oni obaj prężą torsy, we wspaniałej są formie

Moi drodzy koledzy, zaraz wszystko się zaczyna

Pod dachem namiotu introdukcja pianina.

Ten starszy jęczy, wolno mówi jakie są przyczyny

Jedno wiem na pewno, on nie wącha kokainy

Młodszy tyje z dnia na dzień, ale wy się nie bójcie

To oznacza, że przed walką się odżywia znakomicie

A w mym domu syn śpi, gdy wraca ze szkoły

Żona pranie pierze, a gazeta leży

Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej

I będzie jeszcze lepiej, kiełbasy coraz więcej

W gazecie prognozy, temperatura wznosi się

Stary się krztusi, gdy młody go dusi

Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej

I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej

Już chwycili się za bary, ile tłuszcza ma radości

Czego się nie robi dla ludności przyjemności

W naszym cyrku jeszcze dzisiaj walczą inni zapaśnicy

Jest ich tylko kilku, każdy może to policzyć

Jeden trochę silny, tylko buźkę ma dziecinną

I trzej inni jeszcze na arenie się zmieszczą

Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej

I będzie jeszcze lepiej, kiełbasy coraz więcej

A w piątek wypłata, będzie świetna zabawa

Aż przepełni się czara, głowa spadnie z zegara

Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej

I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej

Moi drodzy koledzy, co za tumult jest w namiocie

Tłuszcza płaci i wymaga, a tu stary przegrał szybciej

Niż się wszyscy spodziewali i popadli w stan histerii

Na widowni pod dachem nowi cieszą się niewierni

Bo w ich domu syn śpi gdy wraca ze szkoły

Żona pranie pierze, a gazeta leży

Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej

I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej

A w gazecie prognozy się, się, się nie sprawdziły

Stary się zakrztusił, gdy młody go dusił

Lecz przyjechał z oddali piękny młodzian w stali

Obiecał, że da więcej kiełbasy i pieniędzy...[1]

Bibliografia

1. 

http://www.kazik.pl/pl/dyskografia/utwor/157.html
Oficjalna strona internetowa Kazika [odczyt: 01.04.2010].