Zgłoszenie do artykułu: Dla E.J.P.

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Kiedyś wierzyłem, że jedna linijka

chińskiego wiersza może na zawsze

powstrzymać odpadanie kwiatów

i że po smutku szlochających ludzi

wspina się księżyc

by wędrować wśród kielichów wina.

Myślałem, że wojny wybuchają po ty by kruki

mogły żerować wśród szkieletów

a dynastie wzrastają i upadają

by tworzyć słownictwo wytwornej żałoby.

Myślałem, że władcy dokonują żywota

jako pogodni pijani mnisi

odczytujący bieg czasu z deszczu i świec

pouczani przez wędrówki owadów

po stronicy – to wszystko

można by wysyłać jako doskonały list wygnańca

do starego przyjaciela z rodzinnego miasta.

Wybieram opuszczony kraj

uginam się pod brzemieniem miłości

wzgardziłem braterstwem wojny

Wyczyściłem mój język pumeksem księżyca

zanurzyłem w wiśniowym winie moją duszę

wonną barkę dla Panów Pamięci

by na niej omdlewali by pili by szeptali

do utraty sił

tak jakby za mgłą wzdłuż wybrzeża

ich dziewczyny wciąż były mi posłuszne

jak zegary nakręcone na tysiąc lat

Czekałem aż mój język pokrył się wrzodami

Brązowe płatki jak ogień otulają moje wiersze

mierzyłem nimi w gwiazdy

lecz splątały się jak tęcze

zanim przecięły świat na pół

Któż może przemierzyć wąwozy ścieżek

które stada wyrzeźbiły w czasie

wędrując z pastwisk na biesiadne stoły

Warstwa po warstwie znikają

jesienne liście

Coś zapomina o nas dokładnie.[1]