Zgłoszenie do artykułu: Dziewczynki

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Bóg ludziom w dzieciach nagrodę

Dał za życia tego trudy:

W nich pociechę i osłodę,

W nich lekarstwo dał na nudy.

Dla serca rodzicielskiego

Równie miłe są i synki.

Ale według zdania mego,

Nic milszego nad dziewczynki.

Bo to takie jakieś składne.

I urocze i zgrabniutkie.

Tak figlarne, i tak ładne,

A tak miło wesolutkie:

Tak umieją nie obłudnie

Przelać duszę w swoje minki.

A jakże się bawią cudnie,

Te małe, lube dziewczynki.

U chłopaka pusto w głowie.

A do wąsa już gęstego.

Brak rozwagi a jak powie

Co – to pewnie coś głupiego.

U dziewczynek rozsądeczek.

Już wybitny w żartach, drwinkach.

I od żartów, aż do sprzeczek,

Wszystko lube jest w dziewczynkach.

Chłopak zawsze upylony,

Zaniec bany w swym ubiorze.

Roztargany i spocony.

Nawet ładnym być nie może.

Te przeciwnie, takie schludne,

Jakieś takie kokieteczki,

Zawsze miłe, zawsze cudne,

Jak anioły dziewczyneczki.

Chłopak zawsze jest dzieciakiem,

Dziewczynka jest nim, lecz krótko,

I instynktem. Bóg wie, jakim,

Już jest kobietką malutką;

Już ta sama fanaberyja.

I w całem małej dziecinki

Znalezieniu kokieterja.

Cale licho te dziewczynki.

Jakby stare, czasem chmurne.

Zadumane i stęsknione.

Potem znów jakieś czupurne.

A śmiejące, ożywione:

Mężczyzn nigdy nie oszczędzą,

Wdaj się z niemi w żarty, kpinki.

To cię w kozi róg zapędzą

Te diabełki nie dziewczynki.

To maleństwo takie małe.

Już ciekawe jest wszystkiego.

I gotowe choć dnie całe

Uczyć się czegoś nowego;

Już i po francuzku umie,

Wie co owies, wie co hreczka.

I o Bozi coś rozumie

Ot, tycieńka dziewczyneczka.

A jakie to jest pamiętne.

Jakie wdzięczne, litościwe.

Jakie już żywo namiętne,

A sercowe, a poczciwe;

Jak to kocha Mamę,Tatka.

Plecie, znosi im nowinki,

A zawsze jest grosz dla dziadka

Ubogiego u dziewczynki.

Sama dziecko, lubi dzieci.

I instynktem się już niemi

Opiekuje – a poleci

Choć o milę za małemi.

Jeszcze takie bobo same,

A ciekawa jak małpeczka.

Już udaje niby mamę.

Z braciszkami dziewczyneczka.

Kiedy chłopak z kijem, batem,

Albo z pałaszem drewnianym

Jest nieznośnym; nie dość na tem,

Jest jakimś małym szatanem;

Ona z lalka, tak się bawi.

Ze aż patrząc idzie ślinka

I posłuchać, co to prawi

Do swej lalki ta dziewczynka.

Jakie to mądre nauki,

A rady jakież poważne,

I z tualetowej sztuki.

Jakie tajemnicę ważne;

Widać zaraz że to licho,

Co tam bzdurzy u kominka

Jak wyrośnie sobie cicho,

Będzie diabeł nie dziewczynka!

Tak wyrośnie i cóż potem?

Będzie panną – będzie żoną...

Będzie matką, tym kłopotem,

Co jej matka obarczoną.

I mimo szczęścia dostatek.

Mimo losu upominki.

Żal pomyśleć! Na ostatek...

Będzie baba z tej dziewczynki.[1]

Bibliografia