Twój los
Droczy się z tobą
Jak bokser z tobą gra
Za cios
Który zadajesz
Dostajesz ciosy dwa
Masz fart
Zaraz po chwili
Powala cię znów pech
To żart
Mówisz do siebie
A niech to diabli niech
Choć na huśtawce tej
Starasz się zachować pion
Krążysz po krzywej złej
Jak przetrącony dron
Od urodzenia aż do zgonu
Trzymasz się dzielnie ale wiesz
Życie to skok bez spadochronu
Nie zawsze spadasz tam gdzie chcesz
Złap luz
Radzą ci ludzie
Pokieruj życiem swym
Weź kurs
Na obojętność
Nie przejmuj byle czym
Ich rad
Słuchasz wytrwale
Bez skutku jednak bo
Choć brzmią
Tak doskonale
Są warte byle co
Kobiety zawsze są
Dziwne jak ich dziwna płeć
Na końcu zawsze chcą
Całego ciebie zjeść
Od urodzenia aż do zgonu
Trzymasz się dzielnie ale wiesz
Życie to skok bez spadochronu
Nie zawsze spadasz tam, gdzie chcesz
Od urodzenia aż do zgonu
Trzymasz się dzielnie ale wiesz
Życie to skok bez spadochronu
Nie zawsze spadasz tam gdzie chcesz[1]
1. |
Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” |