Zgłoszenie do artykułu: Moja wiara

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Nad morzem szedł człowiek z Bogiem. Na niebie nad nimi

Widzieli obrazy z życia, które dawno były, przeszły

Na piachu nadmorskim były ślady dwóch par stóp

Wtem nagle człowiek spojrzał – jest brak jednego śladu

To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować

Tak ciężki wielce czas. Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować?

Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, gdy grzechem obrosłem

Bóg spojrzał na człowieka: – Synu, ja cię wtedy niosłem

Mundury jak kapłani w Babilonie

Władzę polityczną wzmacniają nieustannie

Są bronić jej gotowi wieczorem i rankiem

Twoją ręką ale swoim pistoletem

Palec wskazujący podniesiony do góry

To wzmacnia powagę postury

I teraz ci powiem mój miły kolego

To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!

Apostołowie Słowo Boże spisali

Ludzie je zmienili, celom swym poddali

Podają sobie ręce, ze świata zbrodniarzami

Naradzają się i knują ponad ludu głowami

Ja w dniu, kiedy w Boga uwierzyłem

Członkiem tej instytucji przestać być musiałem

I teraz ci powiem mój miły kolego

To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!

Na świecie głód, świątyń w brud

Podróże po całym świecie

Czy zboże dla głodnych dzieci?

Politycznie wzrasta, oczy na prawdę zamyka

Czy ty potrzebujesz takiego pośrednika?

Bo ja nie potrzebuję takiego pośrednika!

„Święć się Imię Twoje” – mówią

I Imię Twoje ukrywają

„Odpuszczamy naszym winowajcom” –

Win nie odpuszczają

„Przyjdź Królestwo Twoje” –

Wcale jego nie czekają

„Po owocach ich czynów poznacie ich!”

To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować

Tak ciężki wielce czas Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować

Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, grzechem obrosłem

Bóg spojrzał na człowieka: „Synu, ja cię wtedy niosłem”

Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem

Pomocy nie trzeba mi, sam cię wtedy niosłem

Pomocy nie trzeba, sam cię wtedy niosłem

Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem[1]

Bibliografia

1. 

http://www.kazik.pl/pl/dyskografia/utwor/182.html
Oficjalna strona internetowa Kazika [odczyt: 21.06.2009].