Najlepiej trzymać się za ręce

Zgłoszenie do artykułu: Najlepiej trzymać się za ręce

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

Powiśle padło!

– Najlepiej trzymać się za ręce.

– Za ręce.

Nasza ciągle część Mokotowa, i górnego, i dolnego!

Nasz Czerniaków, Żoliborz i Marymont!

I trzeba będzie godzić się ze śmiercią.

Trzeba się godzić ze śmiercią.

Albo z urwaniem ręki czy nogi.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

I że zginiemy razem.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

I że zginiemy razem.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

– Za ręce.

– Ratuj tylko ten obraz Matki Boskiej Częstochowskiej za kredensem,

zwykły obraz! Ze szkłem w kurzu! Bez koloru. Ratuuuj!

10 września wypadała niedziela.

Potem już do końca nikt nie rozróżniał dni.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

– Chodźcie, zobaczcie, trupy na podwórzu.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

Na podwórzu prześcieradła. W prześcieradłach ludzie.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

– Za ręce.

Wszystko wyglądało strasznie.

Jak po wulkanie.

I ciągle nowych umarłych odgrzebywali.

A co z frontem? Sowieckim?

Sowieci. Rosjanie. Bolszewicy.

10 września pierwszy nalot na niemieckie dzielnice.

Ludzie wybiegali na ulicę z radości.

Powstańcy rozpalali ogniska. I czekali.

Aż stało się.

15 września.

Popołudniu.

O czwartej. Może.

Czy piątej.

Zaczęło się.

Nagle.

I tak już szło.

Organy Stalina.

Niebo obijało się o ziemię.

Niebo rwało się na kawały.

I tak szło.

Bez zmiany.

Echo nie nadążało za niczym.

Tłumy wybiegały.

Ludzie stawali coraz wyżej.

Na deskach. Na pagórkach. Na gruzach.

Żeby być bliżej.

I nagle wszystko ucichło.

Było już po wszystkim.

A przecież były prośby o pomoc.

I nic z tego nie wyszło.

Były próby dogadywania się przez Wisłę.

I nie wyszło.

To się czuło.

Nie wyszło.

To się wiedziało.

Do broni, Jezus Maria, do broni!

– Najlepiej trzymać się za ręce.

I że w Paryżu powstanie.

– Najlepiej trzymać się za ręce.

Cztery dni. I Paryż wolny. Nazwy oswobodzonych miast

– Najlepiej trzymać się za ręce.

I to zostawało jak gwóźdź.

– Za ręce.

18 września.

Niebo zaczęło fruwać.

Amerykańskie samoloty.

Niebo zaczęło fruwać.

Kolorowe spadochrony.

Długo opadały.

Większość na stronę niemiecką.

Zwątpienie.

Chcieliśmy być zdobyci.

A tu nic.

A Niemcy byli silni.

A Niemcy byli silni.[1]

Bibliografia

1. 

http://www.jerzysatanowski.com/
Strona internetowa Jerzego Satanowskiego [odczyt: 14.10.2015].