Zgłoszenie do artykułu: Obrona walca

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Mężowie mówią o walcu źle

Zowią go tańcem bez sensu wciąż

Nie mają racji dali pan nie!

Czyż kiedykolwiek miał rację mąż?

Walc to taniec taki niewinny

A taki rzewny melancholiczny.

Rzadko namiętny częściej dziecinny

A zawsze miły a zawsze śliczny

J cóż w nim może kobieta co?

Złego uczynić

Największy grzech że jej do ucha

Podszepnie coś pochlebnego lub wzbudzi śmiech.

Że ja przytuli do piersi swych

Że ściśnie rękę w obrotach tych.

Że mową i gestem, westchnieniem

Spojrzeniem mówi jej bez końca:

„Ach jestem ach jestem z tobą aniele mój

Czemuż nie mogę tak zawsze być

Wiecznie ubóstwiać ten uśmiech twój

I u nóg Twoich bez końca żyć.

I u nóg Twoich bez końca żyć.”

J choć męża ciekawy wzrok

Na wszystkie strony szpieguje mnie

Rad by zbadać każdy mój krok

Nic nie dostrzeże że oj nie, nie, nie.

Pan mąż się gniewa patrzy ukosem

Rad by co prędzej stąd wyrwać mnie

Choć marszczy czoło

Choć kręci nosem

Tańca mi wszakże przerwać nie śmie.

A gdy po tańcu pyta ciekawie:

Co tam co mówił tam ten lub ów?

Ja mu odrębnych rzeczy naprawię

Lub wręcz mu powiem: bywaj mi zdrów.

Mężowie mówią o walcu źle

Zowią go tańcem bez sensu wciąż

Nie mają racji dali Bóg nie!

Czyż kiedykolwiek miał rację mąż.[1]

Bibliografia