Zgłoszenie do artykułu: Tramwaj

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Tramwajem tym jechała wtedy chyba jedna trzecia miasta,

nawet szpilki w takim tłoku zmieścić byłoby nie sposób,

porównując tłok z tym maglem, nie uzyskałbym kontrastu,

w tym opisie zawieszonych na uchwytach osób.

A motorniczy jeździł jak prawdziwy wariat,

jakby nie wiedział gdzie rozrusznik, gdzie hamulec jest w tramwaju,

jakby tramwaj był grzechotką, jakby tramwaj był przetakiem,

a motorniczy Belzebubem na wyraju.

A ona była blisko i kibić miała wiotką,

ramiona smagłe i pączuszki wdzięcznie ułożone,

jej włosy mi pachniały macierzanki wonią słodką

i co najlepsze w moją obrócona była stronę.

A na dodatek jeszcze ruszać się nie mogła

i ja nie mogłem, jedną ręką wszak wisiałem na uchwycie,

czule wspominałem chwilę, która tutaj mnie przywiodła,

o zwiększeniu tego tłoku jeszcze marząc skrycie.

Marzyłem skrycie, lecz ona trafnie,

zawartość marzeń moich przejrzała

i bez ogródek: niech pan się cofnie

i weźmie rękę stamtąd – powiedziała.

Tramwajem tym jechała wtedy chyba jedna trzecia miasta,

cały komplet pasażerów wlepił dziko we mnie oczy,

wzrok był ciężki gatunkowo, ani pieścił, ani głaskał

i nie było w ogóle mowy o tym by wyskoczyć.

A motorniczy jeździł jak prawdziwy wariat,

jakby nie wiedział gdzie rozrusznik, gdzie hamulec jest w tramwaju,

jakby tramwaj był grzechotką, jakby tramwaj był przetakiem,

a motorniczy Belzebubem na wyraju.

A ona była blisko i twarz miała marsową,

moralność i skrupuły wszystko równo ułożone,

jej włosy mi pachniały tylko wodą pokrzywową

i co najgorsze, w moją obrócona była stronę.

A na dodatek jeszcze ruszać się nie mogła

i ja nie mogłem, jedną ręką wszak wisiałem na uchwycie,

gorzko wspominałem chwilę, która tutaj mnie przywiodła,

na tramwaje kląć zacząłem i na życie.

Wstyd dawno minął i już jest niczym

i znowu wiszę w tramwaju gablotce,

lecz pouczenia daję motorniczym,

jak jeździć w pierwszej, a jak w drugiej zwrotce.[1]

Bibliografia

1. 

http://www.romangerczak.pl
Oficjalna strona internetowa Romana Gerczaka [odczyt: 08.02.2016].