W górze podobno jest niebo

Zgłoszenie do artykułu: W górze podobno jest niebo

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Zgubiona gdzieś w tłumie

Przemykam się znów,

Bezpańska, samotna jak pies.

Żyć sama nie umiem

Bez gestów i słów,

Bez zamków stawianych na szkle.

Lecz idę przed siebie,

Bo każą, bo mus,

Bo trzeba po prostu gdzieś żyć.

I tylko wciąż nie wiem,

Gdzie zmierza ten tłum,

Czy tylko tak idzie by iść?

W górze podobno jest niebo jak len,

Słońce gorące jak łza,

W górze podobno ktoś czuwa co dzień,

Pilnie przygląda się nam?

Choć głowę podnoszę,

Nie widzę wciąż nic,

Nie wierzę, by czuwał tam ktoś!

I błagam i proszę

I uczę się chwil,

Lecz gubię je ciągle, na złość!

W górze podobno...

Choć nieraz w oddali

Pojawia się coś

Jak światło, którego nam brak,

Choć blaskiem się pali,

Za chwilę za mgłą

Rozpływa się, znika jak ptak...

W górze podobno...

A tłum ciągle płynie,

Nie pyta o sens

Lecz każdy się cieszy, że trwa.

A ja – nim przeminę –

– Chcę wiedzieć, jak jest,

Kto tak nam urządził ten świat?[1]

Wariant 2

Strzałka

Zgubiona gdzieś w tłumie przemykam się znów,

Bezpańska, samotna jak pies.

Żyć sama nie umiem bez gestów i słów,

Bez zamków stawianych na szkle.

Lecz idę przed siebie, bo każą, bo mus,

Bo trzeba po prostu gdzieś żyć.

I tylko wciąż nie wiem, gdzie zmierza ten tłum,

Czy tylko tak idzie by iść?

Dalej i dalej i dalej pod wiatr, dopóki wystarczy uporu i sił.

Toczy się, toczy garbaty nasz świat od nocy do nocy, od świtu po świt.

I z nogi na nogę i dalej, na wprost, gdzie oczy poniosą, co tchu.

Pijany i ślepy prowadzi nas los do nikąd, gdzie nie ma już dróg...

Więc oczu nie podnoś, lecz dalej tak idź,

Nie pytaj o jutro, nie pytaj o dziś! Nie pytaj o dziś! Nie pytaj o nic!!!

W górze podobno jest niebo jak len,

Słońce gorące jak łza,

W górze podobno ktoś czuwa co dzień,

Pilnie przygląda się nam?...

Choć głowę podnoszę, nie widzę wciąż nic,

Nie wierzę, by czuwał tam ktoś!

I błagam i proszę i uczę się chwil,

Lecz gubię je ciągle, na złość!

W górze podobno... etc.

Choć nieraz w oddali pojawia się coś

Jak światło, którego nam brak,

Choć blaskiem się pali, za chwilę za mgłą

Rozpływa się, znika jak ptak...

W górze podobno... etc.

A tłum ciągle płynie, nie pyta o sens

Lecz każdy się cieszy, że trwa.

A ja - nim przeminę – chcę wiedzieć, jak jest,

Kto tak nam urządził ten świat?

Ty oczu nie podnoś, ty dalej tak idź,

Nie pytaj o jutro, nie pytaj o dziś! Nie pytaj o dziś! Nie pytaj o nic!!![2]

Bibliografia

1. 

http://www.teksty.agencja-as.pl/product_info.php?products_id=426
Baza tekstów Andrzeja Sobczaka [odczyt: 15.01.2017]. Baza nie zawiera informacji na temat autora muzyki utworu.

2. 

http://www.teksty.agencja-as.pl/product_info.php?products_id=427
Baza tekstów Andrzeja Sobczaka [odczyt: 15.01.2017]. Baza nie zawiera informacji na temat autora muzyki utworu.

3. 

http://www.teksty.agencja-as.pl/index.php?manufacturers_id=72
Baza tekstów Andrzeja Sobczaka [odczyt: 15.01.2017].