Ballada o dwóch lotnikach

Zgłoszenie do artykułu: Ballada o dwóch lotnikach

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

W jałowcach, gdzieś nad Narwią,

pod płachtą mgły z La Manche

spoczywa Kazik z Twardej

i z Opaczewskiej Jan.

A przecież wszyscy widzą,

jak patrolują szlak

uparcie, skrzydło w skrzydło,

obrotny „spit” i „jak”.

Na ziemi Jan i Kazik,

w powietrzu „jak” i „spit”.

Maszyny dwie, dwie nazwy

jednako bliskie im.

Nocami łażą gwiazdy

po nieba gładkim szkle.

Te same nad Warszawą,

nad Mińskiem i Calais.

Jak step się niebo ciągnie

na zachód i na wschód.

Nieodgadniona droga.

akobyś wrócić mógł,

odnaleźć ławkę szkolną,

gdzie może jeszcze trwa

kozikiem wyrzeźbione

ozdobne „J” i „K”.

Z każdego pojedynku

szła w eter krótka treść:

Warszawie w upominku

jednego wroga mniej!

I biały iks na masce

spłacony skreślał dług,

gdy schodził z chmur na zawsze

kolejny Pocke Wulff.

Jak ławkę szkolną, niebo

dzieliło się na pół,

lecz śmierć do odpowiedzi

wezwała w jednym dniu.

Gdy spadli wśród płomieni,

od których błękit ślepł,

to jakby w czarną ziemię

dwa krzyże wbiły się.

/Jak chmury lata płyną

i czas żałobę zdjął,

Lecz Pamięć – dobre wino –

mocniejsza jest co rok./bis[1], [2]