Ballada o hydrauliku

Zgłoszenie do artykułu: Ballada o hydrauliku

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Żył kiedyś na Brackiej 56

Hydraulik, co pił, co klął jak szewc.

Wciąż pił jak szewc i klął jak szewc

W Warszawie na Brackiej 56.

We wtorek pił

I w środę pił,

I w czwartek pił,

I w piątek pił.

W sobotę i w niedzielę czemu nie?

I tylko w poniedziałek nie!

Dziwiła się żona i dziwił się teść,

Jak można bez picia dzień taki znieść!

„Może byś lepiej nie pił we wtorek?

Będzie ci łatwiej, a dzisiaj polej!”

Lecz on się uparł nie i nie.

Właśnie we wtorek pił jak szewc.

Wciąż pił jak szewc i klął jak szewc

W Warszawie na Brackiej 56.

We wtorek pił

I w środę pił,

I w czwartek pił,

I w piątek pił.

W sobotę i w niedzielę czemu nie?

I tylko w poniedziałek nie!

Raz przyszła sąsiadka, co miała tam pralnię,

I mówi, że może by nie pił we czwartek.

Bo w czwartek w programie jest fajny kryminał,

A kiedy tak klnie, nie można wytrzymać!

Lecz on się uparł nie i nie.

Właśnie we czwartek klął jak szewc.

Wciąż pił jak szewc i klął jak szewc

W Warszawie na Brackiej 56.

We wtorek pił

I w środę pił,

I w czwartek pił,

I w piątek pił.

W sobotę i w niedzielę czemu nie?

I tylko w poniedziałek nie!

Aż zjawił się proboszcz i mówi: „W kościele

Panuje zgorszenie, że pijesz w niedzielę!

Kto pije w dzień święty okropnie tym grzeszy!

Pij w poniedziałek, co ci zależy?”

Lecz on się uparł nie i nie.

Właśnie w niedzielę pił jak szewc.

Wciąż pił jak szewc i klął jak szewc

W Warszawie na Brackiej 56.

We wtorek pił

I w środę pił,

I w czwartek pił,

I w piątek pił.

W sobotę i w niedzielę czemu nie?

I tylko w poniedziałek nie!

Zuchwałe przestępstwo pociąga wnet karę,

Więc nadszedł ów sądny i zły poniedziałek,

Gdy z wielką siekierą pojawił się stryjek

Krzycząc: „No! Ze mną się nie napijesz?!”

Lecz on się uparł jak kozy dwie,

Wciąż krzyczał „nie!” i płakał, że

Gdy życia treść

Nie daje się znieść,

Co poniedziałek piszę wiersz!

Wiersz!

Co było dalej, już się domyślacie:

Płakał stryjek na komisariacie.

I cała bez mała Warszawa płakała,

Szły demonstracje, orkiestra grała...

I od tej pory w kieliszku na dnie

Czai się smutek, bo wiemy już, że

Wystarczy chwilka, siekiera stryjka...

Sztuka jest wieczna, ale my nie,

Ale my nie,

Ale my nie,

Sztuka jest wieczna, ale my nie![1]

Bibliografia