Cyrk na Ordynackiej

Zgłoszenie do artykułu: Cyrk na Ordynackiej

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Ja przed wojną, jasna sprawa,

byłem małoletni pętak,

ale choć to czasu kawał,

to niejedną rzecz pamiętam.

Na ten przykład, jak się chciało

mieć rozrywkę i kulturę,

to w niedziele brał mnie tato,

no i szliśmy Tamką w górę.

Bo na Ordynackiej,u Staniewskich Braci,

był Cyrk,że szkoda słowa!

Chciał się człowiek bawić, no to musiał płacić,

ale nie żałował.

Cyrk Staniewskich różne takie miał zagrania,

że nie było na nie siły,

to zwierzaki dzikie straszyli publikę

to się małpy zagraniczne biły.

Albo takie Duo Nowak,

to był numer, że o rany!

On na koniu galopował

i w nią rzucał sztyletami,

potem strzelał do niej z Colta,

bez patrzenia... No, a ona

wyciągała zza dekolta

liliputa, niech ja skonam!

Bo na Ordynackiej, u Staniewskich Braci,

był cyrk, no... jak ta lala!

Jak robili salto różne akrobaci,

to drętwiała sala.

Cyrk Staniewskich zawsze klawe miał numery.

Czego tam się nie widziało!

Dużą piłę wzięli i artystkę rżnęli,

a ją nic w ogóle nie bolało!

A jak walczył na arenie

Garkowienko z Czarną Maską,

to na takie przedstawienie

zasuwało całe miasto.

Ale Sztekker kładł każdego,

bo jak kogo wziął w nelsona,

mokra plama była z niego,

każdy pękał, niech ja skonam!

Bo na Ordynackiej, u Staniewskich Braci

był cyrk na sto fajerek.

Nie raz to ze śmiechu tak się człowiek spocił,

że miał bóle nerek.

Cyrk Staniewskich draczne sztuki pokazywał

i w ogóle różne cuda.

Każdy się przekonał, że... no niech ja skonam,

w dechę była, w dechę była buda!

Każdy się przekonał, że... no niech ja skonam,

tam na Ordynackiej to był cyrk![2]