Czerwony autobus

Zgłoszenie do artykułu: Czerwony autobus

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Gdy o świcie pędzę wichrem przez ulice,

jak przyjaciel dobry, miasto wita mnie,

i naprawdę tyle szczęścia wszystkim życzę,

ile daje mi Warszawa w każdy dzień.

Proszę wsiadać, nikt nie spóźni się do pracy,

pojedziemy szybko, choć wokoło las...

Las rusztowań wokół nas, to właśnie znaczy,

że nie stoi tutaj w miejscu czas.

Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie

mija nowe, jasne domy, i ogrodów chłodny cień.

Czasem dziewczę spojrzenie rzuci ku nam, jak płomienny kwiat.

Nowy jest nie tylko Nowy Świat, u nas nowy każdy dzień.

A motor tak huczy, dudni basem ponad miastem

w tej tonacji radości, w której serce moje gra.

Autobus czerwony, a w nim ludzie, choćby każdy z was.

Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.

Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.

Kierownicę trzeba chwycić w mocne dłonie,

kiedy motor, jak koń młody naprzód rwie,

nawet wiatr od Wisły nas już nie dogoni,

nie dogoni nas gołębia szybki cień.

Proszę wsiadać, to ostatni kurs, a potem,

gdy umilknie już motoru dźwięczny rytm,

w jasne oczy spojrzę ci, a serce młotem

na twój widok, miły, zacznie bić.

Autobus czerwony...[1]

Wariant 2

Strzałka

Gdy o świcie pędzę wichrem przez ulice,

jak przyjaciel dobry miasto wita mnie,

i – naprawdę – wszystkim szczęścia tyle życzę,

ile daje mi w Warszawie każdy dzień.

Proszę wsiadać, nikt nie spóźni się do pracy,

pojedziemy szybko, choć wokoło las!

Las rusztowań wokół nas, to właśnie znaczy,

że nie stoi tutaj w miejscu czas.

     Autobus czerwony,

     przez ulice mego miasta mknie,

     mija nowe, jasne domy

     i ogrodów chłodny cień.

     Czasem dziewczę spojrzenie

     rzuci ku nam, jak płomienny kwiat.

     Nowy jest nie tylko Nowy Świat,

     u nas nowy każdy dzień.

     A motor tak huczy,

     tak wesoło basem dudni,

     czy to jasne południe,

     czy burzliwa, ciemna noc.

     Autobus czerwony,

     a w nim ludzie – choćby każdy z was –

     wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz

     zobaczyli miasto swe.

Kierownicę trzeba chwycić w mocne dłonie,

kiedy motor jak koń młody naprzód rwie,

nawet wiatr nas, ten znad Wisły, nie dogoni,

nie dogoni nas gołębia szybki cień.

Proszę wsiadać, to ostatni kurs, a potem,

gdy umilknie już motoru dźwięczny rytm,

w jasne oczy spojrzę ci, a serce młotem

na twój widok, miła, zacznie bić!

     Autobus czerwony...[2]

Bibliografia

1. 

http://www.marylarodowicz.pl
Oficjalna strona internetowa Maryli Rodowicz [odczyt: 26.03.2013].

2. 

Ciechan Zbigniew, Jest Warszawa: rewia piosenek o Warszawie, Kraków, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 1969, s. 45–47.