Do jednego wariata, co za mną lata

Zgłoszenie do artykułu: Do jednego wariata, co za mną lata

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Drogi panie Janku dzwonię ot tak sobie

Dawno nie widziałem pana

Ludzie u nas mówią, ludzie jak to ludzie

Że się panu źle układa

Przecież sam pan kiedyś mówił: „Psy szczekają, karawana

Jedzie dalej”, więc jak można tak się martwić proszę pana

Mówił pan, że los to guzik – przedmiot głupi i niewielki

Jak odpadnie pozostanie zawsze coś na kształt pętelki

Pyta pan, co u mnie słychać

Dzięki Bogu jakoś leci

Tylko po co o to pytać

Przecież zna już pan te rzeczy:

Idzie wiosna, ludzie młodsi

Pąki już na drzewach pękły

Mówią: niedorozwinięty

Siostry chodzą w jasnych sukniach

Lecą kartki z kalendarza

Mdłym zapachem czuć od kuchni

Więcej nic się nie przydarza

Mur ceglany żużlu hałda

I jak zawsze drzwi zamknięte

Na znak trójcy Przenajświętszej

Pyta pan, co u mnie słychać względem czucia

Wie pan, tu jest dość przyjemnie

To i lepiej zaraz, jak nikt nie dokucza

Tylko czasem coś tak we mnie:

Gada cicho a dobitnie, tak że muszę proszę pana

Czy mi chce się, czy się nie chce, spełniać wszystkie przykazania

I byłoby całkiem dobrze, gdyby nie to, że już nie wiem

Jak to jest z tym panie Janku, czy nas dwóch jest, czy ja jeden

Za kominem gruda wrony

Przycupnęła w czarnej komży

Słyszy pan? To dzwonią dzwony

Dzisiaj będę służył do mszy

Słyszy pan to dzwonią dzwony

Ordynator na obchodzie

Dobry jak sam ksiądz dobrodziej

Czemu wkoło tyle ludzi

Słyszy pan – znów dzwonią dzwony

Żegnam już nie będę nudził

Zonie prześle pan ukłony

Ludzie krzyczą, wrona spadła

Rozkraczyła się na murze

– Może wpadnie pan na dłużej?[1]