Zgłoszenie do artykułu: Fu-Dżan-Ko

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Gdzieś w Dżeholu medyk Fu-Dżan-Ko

Tęskni za rodzinnym Tokio

I wspomina starą matkę swą,

Tęskni za nią ciągle, chciałby znowu ujrzeć ją.

Sięga pamięcią Fu-Dżan-Ko,

Gdy plakaty biły w oczy!

„Spójrz, czy ci ziemia nie pali nóg,

Japonia cię wzywa i Bóg.”

Tak musi być, bo tak sam cesarz kazał

I tajna rada,

Co nami włada,

Tak musi być dla dobra kraju i rozkwitu,

Japonia mieczem musi zdobyć rynki zbytu.

Nie znaczy nic ta krew, co się przelewa:

Za naszych braci Mandżu zapłaci.

Jak śmie się burzyć chiński lud, gdy mamy rację:

Cywilizację niesiemy mu.

Dziś bandażował Fu-Dżan-Ko

Krwawe głowy i kikuty,

Jutro tych samych wyśle stąd –

Jednych do szpitali, drugich znowu hen na front.

Widział mundury Fu-Dżan-Ko,

W dal człapiące ciężkie buty

I ręce, które siały śmierć,

I głowy wbite na żerdź.

Tak musi być...

Aż naraz przejrzał Fu-Dżan-Ko

I przemówił do żołnierzy:

Że cesarz sieje całe zło –

Dla jakichś trustów mają ziemię zraszać krwią.

Dziwne miał szczęście Fu-Dżan-Ko:

On poległych już nie ujrzy,

Sąd wojenny skazał go na śmierć:

Rząd luf skierowano mu w pierś.

Tak musi być...[1]