Jesteśmy na wczasach

Zgłoszenie do artykułu: Jesteśmy na wczasach

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Za oknami noc,

w górach śniegu moc okrywa wszystko.

Czort jedyny wie,

co rzuciło mnie w to uzdrowisko.

Na parkiecie szum,

wczasowiczów tłum spleciony gęsto.

Siedzę tutaj sam,

a przed sobą mam

orkiestrę męską.

Typ, co szarpie bas,

wie, że nadszedł czas, gdy w kimś na bańce

czuła struna drgnie

i rozpoczną się góralskie tańce.

Jest „górala” wart

taniec, gdy masz fart, gdy dziewczę kwili.

Z basem typ to wie,

więc uśmiecha się,

i już po chwili:

Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego od

przystojnego pana Waldka – „Mucho – Mucho”...

Jesteśmy na wczasach

w tych góralskich lasach,

w promieniach słonecznych opalamy się...

Orkiestra przygrywa

skocznego begina,

to nie twoja wina,

że podrywam cię...

Ta panna Krysia,

panna Krysia

królowała na turnusach nie od dzisiaj,

a każdego roku, właśnie o tej porze,

przyjeżdżała tu do pensjonatu „Orzeł”.

Kuracjuszy rozmarzony wzrok

śledził wciąż jej każdy gest i krok...

Za oknami noc,

w górach śniegu moc na drzewach wisi.

Czort jedyny wie,

że basista też się kocha w Krysi.

Wie jedyny czort,

co kosztuje to, by wciąż od nowa

brać kontrabas i

tłumiąc poszum krwi,

tak anonsować:

Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego od

sympatycznego oczywiście, niewątpliwie pana Waldka – „Mucho – Mucho”...

Jesteśmy na wczasach

w tych góralskich lasach,

w promieniach słonecznych opalamy się...

Orkiestra przygrywa

skocznego begina,

to nie twoja wina,

że podrywam cię...

A panna Krysia,

panna Krysia

z panem Mietkiem, co się tu przed chwilą przysiadł,

przemierzała wzdłuż i wszerz parkietu przestrzeń,

ale nigdy nie spojrzała ku orkiestrze,

skąd basisty rozmarzony wzrok

śledził wciąż jej każdy gest i krok...

Za oknami noc,

w górach śniegu moc okrywa wszystko.

Cały turnus śpi,

a wśród innych śni i nasz basista...

że dokoła tłum,

na parkiecie szum, przy czołach czoła,

a on rzuca bas

i ma w oczach blask,

i głośno woła:

Spokój, orkiestra! Teraz... dla sympatycznej panny

Krysi z turnusu trzeciego ode mnie... Panno Krysiu...

Kocham panią... Wszystko...

Cha cha cha cha cha cha...

Co to się działo, co się działo!

Uzdrowiska pół ze śmiechu się skręcało!

I skręciłoby do końca biednych ludzi,

gdyby wreszcie się basista nie obudził...

Bo miewamy często głupie sny,

ale potem się budzimy i:

Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego od sympatycznego,

oczywiście, pana Waldka – „Mucho – Mucho”...

Jesteśmy na wczasach

w tych góralskich lasach,

w promieniach słonecznych

opalamy się...[1]