Zgłoszenie do artykułu: Krakowianka

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Piękna jak pogoda

Krakowianka młoda,

Wyszła raz z podwórza

Patrzeć do Podgórza;

A w Podgórzu stoją,

Powracać się boją

Krakowiacy biali,

Co bili moskali.

Świeżutka jak róża

Patrzy do Podgórza,

Łzą oczka zalewa,

I tak sobie śpiewa:

„Ja także jak dziewki

Szyłam chorągiewki,

Zaostrzałam piki,

Poiłam koniki.

Dwóch braciszków kmieci,

A kochanek trzeci,

Szli na krwawe boje;

Pomnę żale moje.

Dziś nad braci grobem

Kruk wykrzywia dziobem,

A kochanek Zosi

Obcych o chleb prosi.

Wojciech sąsiad stary,

Który godzien wiary,

Gdy wyprawiał syna,

Tak go upomina:

Ufaj ty, Bartosie,

„Z pod Racławic kosie,

Ale zawsze z boku

Miej panów na oku”.

Panowie, panowie,

Coście mieli w głowie,

Żeście nas zdradzili,

A siebie zhańbili.

Niech wam Bóg zapłaci

Za śmierć naszych braci,

By was przez wiek cały

Polki nie kochały.[1]

Wariant 2

Strzałka

Piękna jak jagoda

Krakowianka młoda,

Wyszła raz z podwórza

Patrzeć do Podgórza.

A w Podgórzu stoją,

Powracać się boją,

Krakowiacy śmiali

Co bili Moskali.

Piękna, gdyby róża

Krakowianka hoża,

Łzami oczko zlewa

I tak sobie śpiewa:

Mój Boże kochany!

Gdyby nie te pany,

Jakżeby nam było,

Żyć na świecie miło.

Gdy dwóch braci kmieci,

I kochanek trzeci,

Szli na krwawe boje,

Stąd żałości moje.

Ja i moje dziewki,

Szyły chorągiewki

Ostrzyłyśmy piki,

Poiły koniki.

Szarpieśmy skubały,

I od pań zbierały

Bandaże na rany,

Mój Boże kochany!

Dziś nad braci grobem,

Kruk wykrzywia dziobem,

A kochanek Zosi,

Obcych o chleb prosi.

Zawsze jest wart wiary,

Wojciech sąsiad stary,

Gdy wyprawia syna,

Tak go upomina:

„Ufaj mój Bartosie

Z pod Racławic kosie,

Ale zawsze z boku

Miej panów na oku”.

Panowie, panowie!

Coście mieli w głowie,

Żeście nas zgubili

I siebie zhańbili.

Niech wam Bóg zapłaci,

Za krew naszych braci,

By was przez wiek cały

Polki nie kochały.[2]

Bibliografia