Majster Jan Kiliński

Zgłoszenie do artykułu: Majster Jan Kiliński

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Majster Jan Kiliński

Nie nosił kontusza,

Ale w nim siedziała

Tęga polska dusza.

Majster Jan Kiliński

Był z Trzemeszna rodem,

Nieraz on zapłakał

Nad swoim narodem.

Stał wtedy w Warszawie

Igelstróm, generał,

Powiadali o nim,

Ze się na rzeź zbierał.

Powiadali o nim,

Że w Wielką Sobotę

Puści swych Moskali

Na krwawą robotę.

Słyszy to Kiliński

Ze Starego Miasta

I gniew w nim ogromny

Jak płomień urasta.

Słyszy to Kiliński,

Poruszy wąsami:

– Jeszcze mamy szable,

Jeszcze Bóg jest z nami!

Cicho, jak przed burzą,

Dzwony farne biją,

Raz ostatni dzwonią

Przed rezurekcyją.

Już nie ma sposobu

Dłużej strzymać ręki...

Wstaje Chrystus z grobu,

Wstańmy i my z męki!

Jako płomień bucha

Za wiatru powianiem,

Tak buchnęło miasto

Narodu powstaniem.

Jeszcze śpi generał,

A tu huk się szerzy...

Jak piorun Kiliński

Na zamek uderzy.

Widzi pan generał,

Że tu nic nie wskóra,

Za babę przebrany

Dał z Warszawy nura.

A tu pan Kosmowski

Na od wach już wali,

Zabrał proch i bronie,

A wygnał Moskali.

Bije, a nie pyta,

Kto tam w Boga wierzy...

Wycięli rzeźnicy

Batalion żołnierzy.

Od Wielkiego Czwartku

Do Wielkiego Piątku

Nadali Moskalom

Ołowiu jak wrzątku.

Biją w Wielki Czwartek,

W Wielki Piątek biją,

Oczyścili miasto

Na rezurekcyją!

Dwa tysiące Moskwy

Jakby grad wychłostał,

A Kiliński – z szewca

Pułkownikiem został:

O moja Warszawo!

Cóż cię to zbawiło? –

Jedno mężne serce,

Co miłością biło![1]