Zgłoszenie do artykułu: Marzenie

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

(Pracownik)

Gdy siedzę przy biurku skulony wpatrzony w okno

to marzę o tym, co w świecie za szybą

i kwiaty i drzewa ptak komuś zaśpiewał

wszystko to żyje, śpiewa i pije a ja, a ja a ja….

Chciałbym tak kiedyś móc wyjść z pracy, jak jest jeszcze jasno

Móc zażyć życia a podobno życie to nie w pracy bycie

Żeby ptak śpiewał mi jak parkiem idę wśród zieleni

A siedzę tutaj no a w ustach aż się ślina pieni.

Chciałbym tak stertę tych papierów zrzucić w otchłań morza

Potem to spalić zgnieść zjeść nie wiem może użyć noża,

Niech się rozpłynie zginie cała praca niech przeminie,

A ja czas będę miał pomyśleć wreszcie… kto wie... – może nawet i o dziewczynie…

(Szef)

Gdy patrze na ręce i wokół się kręcą – pracują

A gdy się oddalę (to) nie robią wcale

ten ziewa, ten śpiewa no jasne cholewa

tu każdy olewa, a mnie krew zalewa, no bo ja no bo ja no bo ja

Chciałbym tak kiedyś móc do domu, wrócić bez obawy

Że mi rozniosą całe biuro ot tak, dla zabawy

Chcę wierzyć, że nadejdzie chwila tak oczekiwana

Że sami popracują tak ochoczo aż do rana.

Chcę widzieć, że oddani będą firmie tak na całość

Że na ich twarzach w poniedziałek będzie kwilić radość

I rzucą się w wir pracy ze szlachetnych tak pobudek

A (ja) wtedy mógłbym wreszcie zadbać... kto wie... może nawet o drugi podbródek

(pianista)

Chciałbym tak kiedyś być pianistą w dobrym kabarecie

A tutaj tylko świetny muzyk no a reszta ciecie (sami wiecie)

marne aktorstwo i pomysły jakby zdechła wena

a przy pianinie mają skarb cenniejszy... kto wie... może i od Chopina

Chciałbym wystąpić kiedyś dla prawdziwej publiczności

Takiej co skacze, piszczy, wrzeszczy, że aż miękną kości

Takiej, co klaszcze stojąc, no bo siedzieć nie wypada

A po występie czeka na mnie... się wie... fanek ze dwa stada – także spadam.[1]

Bibliografia

1. 

Kabaret Róbmy Swoje
Archiwum zespołu.

2. 

Kozłowska, Agnieszka
Wywiad Agnieszki Kozłowskiej z Pawłem Sadowskim przeprowadzony 7 kwietnia 2017 r.