Modlitwa wygnańca

Zgłoszenie do artykułu: Modlitwa wygnańca

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Ojcze nasz w niebie, bądź ojcem na ziemi

Tym, co na dolę skazani tułaczą,

Nad trumną matki rozwartą dziś płaczą.

Ty, który skrzydła zbłąkanej ptaszyny,

Ku gwiazdom zwracasz rodzinnej krainy

Łzami błagamy ciężkiemi

Z obcej Ty wywiedź nas ziemi.

Święć się Twe imię i cześć Tobie Boże

Za wieniec sławy nad tym krzyżem krwawym

Naszej Golgoty; za nadziei zorze,

Co nad grobami brzaskiem wschodzą łzawym,

Choć dzień słoneczny daleki

Święć się Twe imię na wieki.

I Twe królestwo niech zejdzie nam Panie,

A świat ten z gruzów i nędzy powstanie,

Bo Twe królestwo ach! Ten cud nad cudy,

To w bratni uścisk złączone znów ludy,

To krwawych wojen precz wygnane mary

Sybirskich więzień rozwarte pieczary,

To dopełnienie słów Twojego syna:

Bóg - jeden ojciec, a ludzkość rodzina.

To nasze zmartwychwstanie,

Więc Twe królestwo przyjdź Panie.

Lecz zanim spełnisz obietnic Twych słowa

Niechaj się wola najświętsza Twa stanie.

Tylko miej litość - wszak słyszysz to łkanie

Zgłodniałych tłumów, co jęczą i płaczą

Pod biczem nędzy - bo śmierć dziś głodowa

Gna wnuki Piastów, gdy z torbą żebraczą

Wołają: „chleba!”

Wszak dziś z żyjących nikt się nie odważy

Pod dach nas przyjąć i przydłużyć życia,

Gdy brakło ziemi pod stopy nędzarzy,

Gdy słońca brakło dla nas na błękicie!

Więc Twych aniołów Ty ześlij nam z nieba

Niech Świętym cudem z ziarna okruszyny

Kłos zbudzą złoty - i odpuść nam winy

Pomnij, że my - Twe syny!

Bo gdy szał dziki sercami zawładnie

Broń samobójczą wciskając do ręki,

Jeśli myśl buntu do mózgu się wkradnie

Błagalnych modłów przygłuszając jęki,

To o Twój błękit nie echo pacierzy,

Ale zgrzyt skargi bluźnierczej uderzy,

Więc zbaw od pokus, bo słabej my woli

I chroń od złego! Bo zginiemy w niedoli!

Ojcze nam cudu wytrwania potrzeba,

Kiedy bezmierną modlimy się rozpaczą,

Zgłodniałe piersi strasznym łkaniem płaczą,

Ziemi nam Ojcze!... I... chleba.[1]