Na statku „Calibar”

Zgłoszenie do artykułu: Na statku „Calibar”

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Czy chcecie przyjaciele posłuchać pieśni mej?

Ma tylko kilka zwrotek, nie znudzę was treścią jej.

Opowiem o przygodach, które kiedyś przeżyłem sam,

Gdym pierwszy i ostatni raz wszedł na statek „Calibar”.

A „Calibar” – to stary wrak, wodę z dziobu i z rufy brał.

Za rufą dźwigał potężny ster, zamiast koła wielki rumpel miał.

Gdy żagle wypełnił silniejszy wiatr, w godzinę robił mili pół.

To najszybszy statek, jaki znam, w kanale nie ma równych mu.

Kapitan to był wielki drab, wzrostu metr, pięćdziesiąt trzy.

Czerwone oczy, zielony nos, pruski błękit z policzków bił.

Na piersi skórzany medal – z krymskiej wojny pamiątkę miał,

A małżonka jego to słynny kuk ze statku „Calibar”.

Pewnego razu Stary rzekł: „Chodź tu chłopcze i prawdę mów.

Czy chciałbyś być żeglarzem i opłynąć wiele mórz?

Jeżeli chciałbyś być żeglarzem – to szybko wskakuj na deck.

Na razie płyniemy do Portadown, w ładowni węgiel jest”.

Nazajutrz o poranku pożegnaliśmy stały ląd.

Poranna bryza zaczęła wiać, w dali zniknął zielony most.

Przez kilka niebezpiecznych miejsc udało nam się przejść.

Aż nagle ...łup! Trafił w skałę dziób, choć na mapie nie było jej.

Zaraz wszyscy wpadli w popłoch i zaczął się wzmagać wiatr.

Bosman na deku poślizgnął się i do ładowni wpadł.

„Cała naprzód!” – Stary wrzeszczał – „Bo prąd nas zniesie na brzeg!”

Mechanik z lądu krzyczał, że koń już szybciej nie może biec.

Gdy za burtą byli wszyscy już, to jaja zaczęły się.

Na brzegu jakiś facet stał.

parlando:

Zdjął krawat, pasek,

Szelki, sznurówki, koszulę, kalesony ... powiązał to razem ...

I wyciągnął nas wszystkich na brzeg.

Nie będę już żeglarzem, nie chcę znać oceanów ni mórz.

Następnym razem do Portadown pojadę pociągiem i już.[2]

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard

2. 

http://czteryrefy.pl/
Strona internetowa zespołu Cztery Refy [odczyt: 23.06.2015].