Na wiślanym brzegu

Zgłoszenie do artykułu: Na wiślanym brzegu

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Dzisiaj czasy są więcej nerwowe,

każdy mieć musi jakąś chorobę,

to ból zębów go mączy, to zgaga,

bierze proszek i guzik pomaga.

No a u mnie leczenie jest krótkie:

idę sobie na Wisłę i w łódkę!

Ludzie forsę wydaja w aptekach,

a nie wiedzą, nie wiedzą, że zdrowie ich czeka

na wiślanym nurcie, na tym bystrym prądzie,

bo tam jest powietrze na głęboki wdech.

jak po dwóch godzinach z łódki się wysiądzie,

to byś wtrajał i za trzech!

Na wiślanym brzegu żyje się szeroko,

tu się czuję dobrze, a gdzie indziej źle,

a kto mi nie wierzy, no to kit mu w oko!

ja się pytam, gdzie jest lepiej,

gdzie jest lepiej, gdzie jest lepiej?

Ja się pytam, gdzie jest lepiej niż nad Wisłą,

gdzie tak dobrze jest jak tu?

/La la la la la la,

gdzie tak dobrze jest jak tu?/x2

Jak chłopaki po pracy się zbiorą,

to nie wiedzą, co robić ze sobą,

pod Cedetem zaszumią, pod kinem,

albo idą zaprawić się klinem.

I w ogóle obycia nie mają,

bo na przykład panienkę poznają,

to się nudzą z tą daną panienką,

a nie wiedzą, nie wiedzą, że obok, pod ręką...

tuż za Marymontem, tam gdzie nurt zakręca,

możesz cale lato wąchać biały bez.

Bierzesz oranżadę i z całego serca

romansujesz i – to cześć!

Na wiślanym brzegu żyje się szeroko,

tu się czuję dobrze, a gdzie indziej źle,

a kto mi nie wierzy, no to kit mu w oko!

ja się pytam, gdzie jest lepiej,

gdzie jest lepiej, gdzie jest lepiej?

Ja się pytam, gdzie jest lepiej niż nad Wisłą,

gdzie tak dobrze jest jak tu?

/La la la la la la,

gdzie tak dobrze jest jak tu?/x2

Jak chłopaki po pracy się zbiorą,

to nie wiedzą, co robić ze sobą,

pod Cedetem zaszumią, pod kinem,

albo idą zaprawić się klinem.

I w ogóle obycia nie mają,

bo na przykład panienkę poznają,

to się nudzą z tą daną panienką,

a nie wiedzą, nie wiedzą, że obok, pod ręką...

tuż za Marymontem, tam gdzie nurt zakręca,

możesz całe lato wąchać biały bez.

Bierzesz oranżadę i z całego serca

romansujesz i – to cześć!

Na wiślanym brzegu żyje się szeroko...

Teraz każdy się robi turystą,

na letniaki chcą z miasta wyprysnąć,

ja rozumiem, że taka dziś moda,

ale pytam: gdzie tutaj jest głowa?

Bo na przykład pędzlują faceci

z bambetlami nad morze, pod Szczecin,

chcą zobaczyć, te morskie bałwany,

a nie wiedzą, nie wiedzą, że przecież, jak rany:

tu, na Saskiej Kępie, koło mostu blisko,

to masz taką plaże, no a na niej piach,

zdejmie się kamasze i w ogóle wszystko

i w tę wachę nurka – bach!

Na wiślanym brzegu żyje się szeroko...[2]