O matko Austrio...

Zgłoszenie do artykułu: O matko Austrio...

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Słychać trzask biczów i turkot kół w dali,

To polski tabor po błocie się wali.

Na samym przedzie, tak jak się należy,

Na swojej szkapie sam komendant bieży.

O, matko Austrio, spojrzyj w nasze strony,

Na swoje dziatki – na polskie Legiony.

Na pierwszym wozie jadą dwaj sierżanty,

Co rozdzielają na porcje prowianty.

Oni by dla swej i dla twojej chwały,

Austrio! na porcje porżnęli świat cały.

O, matko Austrio, usłysz to wołanie,

Daj im więcej chleba, bo tabor ustanie.

A te stworzenia, zaprzągnięte w wozy,

Psy to czy capy, albo li też kozy?

Nie, to są konie, okazy wspaniałe:

Wychudłe, ślepe, zbite, wyłysiałe.

O, matko Austrio, rozczul swoje nerwy,

Daj szkapom owsa lub zrób z nich konserwy.

Na każdym wozie, cóż to za cholera,

Smętnie na końskie ogony spoziera?

To cywil, furman, brudny i obdarty,

Wiecznie zgłodniały, nigdy nie nażarty.

O, matko Austrio, usłysz to wołanie...

Daj większe porcje, wyekwipowanie.[1]