Obozy koncentracyjne

Zgłoszenie do artykułu: Obozy koncentracyjne

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Obozy, obozy to kaźnie i głód,

To miejsce straszliwej tortury!

To miejsce sadyzmu i okrutnych mąk,

Kto dostał się zbirom do rąk.

Komory gazowe, cyklony i strzał –

To szczyt niemieckiej kultury.

Na punkcie morderstwa ogarnął ich szał,

Który bez końca tam trwał.

Obozy wchłaniały miliony i wciąż,

Bez końca, wciąż nowych zwożono.

W obozie SS-man kres życiu ich kładł,

Niemiecki sadystyczny kat.

Oświęcim, Buchenwald, Majdanek, Stutthof,

Mauthausen, Gross-Rosen i Gusen,

Treblinka, Sobibór, Dachau, Birkenau –

To z trupów ciągnący się wał.

Kwiaty Oświęcimia – to dzieci na wiór

Celowo głodem zasuszone,

Później zabijane główkami o mur –

Oto był kultury ich wzór.

Kto progi obozu przekroczył, a los

Dozwolił mu wytrwać do końca,

Niech powie, czy istniałby dla innych świat,

Gdyby zwyciężył ten gad.

Kto widział w obozie Treblinki ten tłum

Nagich, z trwogi oszalałych,

U komór gazowych szczutych sforą psów,

Czy przeżyłby to jeszcze znów?

Kto słyszał te krzyki pędzonych na śmierć

Do komór gazowych strzałami,

Ten wioskę opuszczał, uciekał co sił

I w leśnej gęstwinie się krył.

A piece, palarnie dymiły w dzień i noc,

Paląc ludzi tysiącami.

Niech o tym się dowie dzisiaj cały świat,

Jak ludzi mordował wróg-kat!

Te stosy ciał, które zdławił gaz,

Cyklony lub straszne tortury,

Niech będą tym znakiem, co ostrzega nas,

By znowu nie wrócił ten czas.

By znowu jak rakarz nie łapał nas wróg,

Nie strzelał, gazował, mordował,

By dzieci nam nie tłukł główkami o mur

Lub je zasuszał na wiór.

Dlatego pamiętać należy nam wciąż,

Że jedność to siła, potęga!

Przed jednością zawaha się wróg,

Że legnie znów u naszych nóg.[1]