Opowiadanie Izaaka

Zgłoszenie do artykułu: Opowiadanie Izaaka

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Drzwi się otwarły z wolna

Mój ojciec stanął w drzwiach

Miałem wtedy dziewięć lat

Stał nade mną, był wysoki

Lśniły niebieskie oczy

Zimno zabrzmiał jego głos

Gdy powiedział – Miałem wizję

Jestem silny, jestem święty

Muszę spełnić, co rzekł Pan

Wyruszyliśmy więc w góry

Ojciec kroczył, a ja biegłem

Złoty topór ojciec niósł

Drzewa zmalały w oczach

Staw zmienił się w zwierciadło

Ojciec wypił wina łyk

I odrzucił pustą butlę

Gdy rozprysła się w kawałki

Mocno ujął moją dłoń

Zobaczyłem orła

A może to sęp kołował

Nie wiem tego po dziś dzień

Ojciec zaczął wznosić ołtarz

Raz obejrzał się przez ramię

Nie pilnował prawie mnie

Wy, co wznosicie ołtarze dziś

Żeby poświęcić dzieci swe

Nie czyńcie więcej tak!

Bo schemat nie jest wizją

I nikogo z was nie kusił

Żaden Szatan, żaden Bóg

Wy, co stoicie nad nimi dziś

I wznosicie tępe ostrza

Was nie było wtedy tam

Gdy leżałem w górach, w słońcu

Gdy zadrżała ręka ojca

Porażona pięknem Słów

Więc, gdy mnie zowiesz bratem swym

Wybacz, jeśli zapytam cię

Jaki masz braterstwa wzór?

Gdy wszystko się rozpada w pył

Pod przymusem zabiję cię

Lecz pomogę, gdy będę mógł

Gdy wszystko się rozpada w pył

Pod przymusem pomogę ci

Lecz zabiję, gdy będę mógł

Żałując naszych uniformów

Ludzi pokoju, ludzi wojny

Paw rozpostarł ogon swój[2]