Piosenka o strajku tramwajarzy warszawskich

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Chwacki jest i dzielny związek tramwajarzy:

Kiedy walczyć trzeba – na wszystko się waży,

Bo w tym związku taka dusza,

Choć zamknięty, lecz się rusza,

Aż się burżuj złości

Z strachu i wściekłości.

Dyrekcja tramwajów mądre ma pomysły,

Na roboty wszystkie czas wyznacza ścisły.

Za to masz redukcję w darze,

A z nią nędza i głód w parze.

Racjonalizacja –

Postęp – demokracja.

Chciała nas dyrekcja zakuć w regulamin,

Chciał nas pan Kwiatkowski(1) zdusić represjami.

My mu za to dalim baty,

Że go jeszcze bolą gnaty.

Poszedł won kanarek,

Zabrał swój zegarek.

Magistrackie rajce srodze się zgniewały,

Że tak robociarze panu w mordę dały.

„Kwiatkowskiego trza przeprosić,

Milczeć, regulamin znosić.

Jak nie chcecie, chamy,

Budę zamykamy.”

Już warsztaty stoją, robotnik na mieście,

Za to na Młynarskiej(2) policjantów dwieście.

Ale łamistrajków nie ma,

Każdy z nas ze strajkiem trzyma.

Defensywa z cicha

Zżyma się i wzdycha.

Widzą tramwajarze, że nie można zwlekać,

Co dziś jednych trafia – jutro innych czeka.

Więc do strajku staje wszystko:

Precz z redukcją! Precz ze zniżką!

Tramwajarska wiara

Pierwsza mówi WARA!

Na Jerozolimskiej fracki związek stoi,

Tam pan Jaworowski(3) swą bojówkę zbroi.

Siedzą fraki w Magistracie

Słyszą „strajk” i... robią w gacie.

W strachu są i wstydzie,

Bo ich koniec idzie.

Wodze pepesowskie, chadeckie i frackie

Chciały strajk wziąć w ręce, by go złamać łacniej,

Dziś do pracy już wzywają,

Lecz tramwaje nie ruszają.

Nie udał się kawał:

Strajk to nie karnawał!

Wszyscy socjalzdrajcy potracili głowy,

Wybrano CZERWONY KOMITET STRAJKOWY.

Jaworowski bęc z mównicy,

Górę biorą robotnicy.

Faszystowskie chłystki

Muszą stulić pyski.

Wszystkich sześciu związków bitne delegaty

Do inspekcji pracy zbite niosą gnaty.

Tam przyjęto ich serdecznie,

Oni zaś prosili grzecznie:

„Panie inspektorze,

POLICJA POMOŻE.”

Zdrajcy z burżuazją sztamę fest trzymają.

W całym mieście hula policyjna zgraja.

Już remizy obstawione,

Nasze wiece zabronione.

Pepesowscy – fracy

Krzyczą: „Wróć do pracy!”

Pod naporem zdrady, fałszu i terroru

Upadł ruch strajkowy – zeszedł z walki toru.

KOMITET aresztowany,

Bohaterski strajk złamany.

Burzy się gromada,

Że zwycięża zdrada.

Niechaj się nie cieszą faszystowskie sługi.

Dzisiaj strajk złamany – jutro przyjdzie drugi.

My się zdrajców nie lękamy,

Cały proletariat z nami.

Nam nie zbraknie męstwa

Walczyć do zwycięstwa![1]


(1) na Młynarskiej w Warszawie znajdowała się remiza tramwajowa.

(2) Jaworowski – agent piłsudczykowski w PPS, w 1928 r. założyciel rozłamowej grupy „PPS-Frakcji Rewolucyjnej”

(3) Kwiatkowski – inżynier usiłujący narzucić tramwajarzom kapitalistyczną racjonalizację pracy. Za brutalny stosunek do robotników został przez nich wyrzucony za bramę i pobity. W odpowiedzi dyrekcja zwolniła z pracy warsztatowców, którzy nie zgadzali się na podpisanie deklaracji „posłuszeństwa”. Z inicjatywy komunistów rozpoczął się w warsztatach strajk, który przekształcił się w ogólny strajk tramwajarzy Warszawy.