Płockim ochotnikom

Zgłoszenie do artykułu: Płockim ochotnikom

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Ranek wiosenny – w Wisły licu gładkiem,

błyszczą rumieńcem poświaty odbicia,

wyjeżdża pluton ochotników statkiem.

Chłopcy – marzenie, wszyscy w wiośnie życia.

Dziś rankiem mają odbijać od brzegów,

aby nazajutrz stanąć do szeregów.

Poświst maszyny obił się o chmury,

pieśń się wyrwała z młodych polskich piersi,

i uleciała gdzieś hen – pod lazury.

Ze śpiewem jadą ochotnicy pierwsi.

Dziwną moc miały te żołnierskie pienia,

co polskie serca budziły z uśpienia.

Pierwszy raz miasto zwolnione od knuta,

trwające dotąd w niepewnym namyśle,

zbudziła ze snu zakazana nuta,

co echem leci przez całe powiśle

i rwie swą mocą niewiary puklerze.

Tak ją śpiewali ci polscy żołnierze.

Było w tych nutach czuć brzęk tarabanów,

i słychać hasło: „Śmierć albo zwycięstwo”

i pobrzęk głuchy zerwanych kajdanów

i ból, i radość, i dumę, i męstwo.

Były w nich rozpacz – i ofiarne wrota

i do wolności stuletnia tęsknota.

Płakali wszyscy i śledzili okiem

barkę ginącą na szerokiej fali.

Łkanie leciało po wzgórzu wysokiem,

a oni swoje piosenki śpiewali.

Czułem, gdy we mgłach łódź ginęła złota,

jak brzeg ze statkiem nić serdeczna mota.

I długo, długo oparty na szabli

mierzyłem mglisty między nim przedział

i śledząc barkę bojowej korabli,

jam się o wiecznym polskim smutku zwiedział; –

tak pomyślałem: ta mieścina mała

dzisiaj najlepszą swoją cząstkę dała.

Każdy zostawił jakieś drogie życie,

co łatwo można czytać z widzów twarzy

i z łez, i szlochań hamowanych skrycie

i z tego co me otoczenie gwarzy.

I w mej źrenicy nie męska łza gości,

lecz tamte żalu, a moja – radość.

Koledzy nowi! – Zobaczym się w boju!

Że dzwony milczą – niech wam żal nie będzie.

Bo skoro z trudu naszego i znoju

na płockim tronie polski orzeł siędzie,

gdy wrócą chłopcy zwycięski a mężne,

zadrgają serca – nie tylko mosiężne.[1]