Prawdziwa opowieść

Zgłoszenie do artykułu: Prawdziwa opowieść

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Proszę posłuchać ojcowie, matki,

Jakie na świecie bywają wypadki.

Proszę posłuchać fatalnej chwili,

jak dziadka i babkę wnuczki zabili.

A stało się to we wsi Lipnicy,

gdy spostrzeżono krew na ulicy.

Proszę posłuchać, jak rzecz się miała,

jak wnuczka dziadka na śmierć zwabiała,

jednak staruszek nie przeczuł tego

i wszedł do domu niegodziwego.

Ona już cała szałem przejedzona,

krzyła na męża jak polna wrona:

„No wychodź Jaśku, spod pieca tego,

aby ugodzić silnie starego.”

On rozwścieczony żony kaprysem,

stał się naraz strasznym tygrysem,

i chciwie wietrzył na krew starego,

aby już posiąść majątek jego.

Ledwo staruszek wszedł do mieszkania,

tam zaraz ujrzał swego tyrana

i ledwo krzyknął: „Jezu mój drogi”,

zaraz się pod nim zachwiały nogi.

Leży staruszek we krwi zbroczony,

daremno szuka jakiejś obrony:

„Ratuj mnie, Stefciu moja kochana,

oddal ode mnie tego szatana.”

Ona z ironią się roześmiała,

zaraz siekierę w ręce porwała

i ugodziła tak silnie starego,

że oddał Bogu ducha swojego.

Taką pomoc mu wnuczka dała,

że we krwi jego ręce zmaczała:

„Na, masz staruchu, już dosyć tego,

nadużywałeś majątku swego.”

Szatan ich dusz nie odstępował:

„Pójdę po babkę, a ty się schowaj!”

Poszła po babkę w fałszywej minie:

„Chodźcie staremu trzymać drabinę.”

Staruszka niczego nie przeczuwała,

czule do wnuczki się roześmiała

i zaraz za nią do stajni kroczy

nie wie, że krew się z niej zaraz stoczy.

A łotr ukryty za drzwiami czeka,

aby od razu zabić człowieka.

Ze swego domu jatkę zrobili,

kiedy morderstwo krwawe skończyli.

A krew niewinna wszędzie jaśniała,

zaraz sąsiadom ślad pokazała,

każdy się pyta i przy tym czuli:

„Co to takiego, że krew kukuli.”

Policji także zaraz znać dali,

wnuczków oboje aresztowali,

babce, dziadkowi pogrzeb zrobiono,

ich do więzienia zaraz wtrącono.

Aby wyroku swego czekali,

i za swe grzechy tam żałowali.

Każdy ciekawy do ich wyroku,

sąd był doraźny, sprawę miał w toku.

Na rozstrzelanie skazani byli,

by swoje grzechy krwią oczyścili.

Lecz Bóg skazał dłużej ich na cierpienie,

wysłano prośbę o ułaskawienie.

On na dwadzieścia lat był skazany,

zaraz do Krzyża był odesłany.

W Krzyżu kryminał w ziemi wybrany,

nikt nie wytrzyma, kto tam skazany.

On tylko wyżył ledwie dwa lata,

i Bóg go wezwał już z tego świata.

Chodź teraz przed tron, przed Pana twego,

oczyścić duszę z grzechu swojego.

Żona do śmierci skazana była,

zaraz do Lwowa wysłaną była,

ledwo trzy lata w Brygidkach żyła,

bo się z niej ciągle woda sączyła.

Dziś powieść krąży po okolicy

parafii Bączal we wsi Lipnicy,

bo taką zbrodnię każdy pamięta,

gdy wyrządzają dziadom wnuczęta.[2]

Bibliografia

1. 

Wolański, Ryszard

2. 

http://www.mikolaje.lublin.pl
Oficjalna strona Orkiestry św. Mikołaja [odczyt: 12.04.2014].