Przestrogi ojca

Zgłoszenie do artykułu: Przestrogi ojca

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wyrósł chłopak krzepki jak dąb

i do miasta jechać miał wnet.

Kiedy rodzinny pożegnać chciał dom,

ojciec-staruszek te słowa mu rzekł:

– Młodyś, niby wino krew twa,

w twoich rękach przyszłe są dni,

ale ojczyznę miłować masz tak,

byś jej nie szczędził ni życia, ni sił.

Złamać słowa ani się waż.

Spotkasz druha – wierny mu bądź.

Jeśli dziewczynę wybierasz, to bacz,

abyś naprawdę pokochać mógł ją.

Różne drogi wiodą przez świat,

zapamiętaj, synu mój, to,

że kto kocha swą pracę i ład,

z drogi uczciwej nie zejdzie na złą.

Wyrósł chłopak krzepki jak dąb,

i do miasta jechać miał wnet.

Ojciec mu plecak podaje do rąk,

a syn odchodząc te słowa mu rzekł:

– Żegnaj, ojcze, w drogę czas iść,

wiedz, że będę tak jak ty żył,

aby gdzie walka i praca wre dziś,

służyć ojczyźnie ze wszystkich swych sił.

Pokochałem, ojcze, ten dom,

we mnie żyje dzisiaj moc twa,

oczy matczyne i ciepło twych rąk

będą na zawsze w pamięci mej trwać.

Przyjdzie czas, że powiesz to samo:

„Patrzcie, syn mój to chłop na schwał”.

Żegnaj, tyś wskazał, gdzie droga jest ma,

siłę zaś serca Komsomoł mi dał.[1]

Bibliografia