Rapsod o Warneńczyku

Zgłoszenie do artykułu: Rapsod o Warneńczyku

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Lśni chorągiew pozłocista

Chrzęści zbroja szmelcowana

Jedzie, jedzie król Władysław

By poskromić bisurmana.

Po wąwozach grzmią cykady,

Koń królewski raźnie parska,

Dzielny Węgier, Jan Hunyady

Sprawia szyki kląc z madziarska.

Nad wzgórzami wstały zorze,

Wojsko w marszu rumor czyni,

– O, już widać Czarne Morze!

Mówi legat Cesarini.

Król naprędce je śniadanie,

Jan Hunyady wszedł z łoskotem:

– Nawalili wenecjanie,

Wycofali swoją flotę!

Król odstawił kubek z winem,

Blask mu strzelił spod powieki:

– Uderzymy za godzinę

A Wenecji – wstyd na wieki!

Jeszcze Warna w dali drzemie,

Jeszcze nisko stoi słońce,

A pancerni – strzemię w strzemię,

A pancerni – koncerz w koncerz,

A pancerni – kopia w kopię

Ku piaszczystym patrzą brzegom...

– No to cześć, daj pyska chłopie! –

Mówi król do Hunyadego.

I błysnęły jednym blaskiem

Setki mieczy wyszarpniętych

I zgrzytnęły jednym trzaskiem

Setki przyłbic zatrzaśniętych,

I zadrżała ziemia święta

I huknęły dzwony w mieście,

I ruszyli – najpierw stępa,

Potem kłusem, cwałem wreszcie,

Poszła świetna polska jazda,

Poszli Węgrzy niczym diabli,

Jak stalowa, ostra drzazga,

Jak błyszczące ostrze szabli,

I widziano jak lecieli

Pędem wielkim i szalonym,

I widziano, jak tonęli

W morzu Turków niezmierzonym.

Poczem z piórem, siadł nad kartką

Mnich uczony, stary skryba:

– Warto było, czy nie warto?

Odwrót byłby lepszy chyba...

Chrzanił zacny zjadacz chleba

Czas nad nami wartko goni,

I tak kiedyś umrzeć trzeba,

To już lepiej tak jak oni.

Zresztą – koniec dzieło wieńczy,

Mnich w klasztorze kipnął marnie,

A szalony król Warneńczyk

Ma grobowiec w pięknej Warnie,

I szanują go Bułgarzy

I nas – dzięki niemu – cenią,

Więc na czarnomorskiej plaży

Kłaniam się królewskim cieniom.[1]

Bibliografia

1. 

Waligórski, Marek
Prywatne archiwum Marka Waligórskiego – syna Andrzeja Waligórskiego.

2. 

http://waligorski.art.pl
Strona internetowa poświęcona twórczości Andrzeja Waligórskiego [odczyt: 10.09.2018].

3. 

Kozłowska, Agnieszka