Zgłoszenie do artykułu: Relaksik

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Jeden pan to brał urlop w marcu,

Nie wyjeżdżał w Tatry ani w Sudety,

Tylko chodził po miejskim parku

I zaczepiał słownie kobiety.

Przy czym „starty” i „ekstramocne”

Co śmierdziały paskudnie kurzył,

A gdy przyszły godziny nocne,

To powiadał: – Alem sobie użył!

Na kolację zjadał kotleta,

Z czego grubiał w sposób bezwzględny

I do łóżka właził w skarpetach,

Zapomniawszy przy tym umyć zęby.

Znowu palił, popiół w buty narciarskie

Postawione przy łóżku sypał,

Czytał szmirowatą powieść Czarskiej,

Gasił światło i mocno zasypiał.

A mówiono, że czasem gdy zgasił

I udawał że zapadł w sen twardy,

Jedna pani podejrzanej maści

Się wkradała do jego mansardy...

A nazajutrz rano urlopowicz

Szedł do kiosku żeby kupić salceson

I nie kłaniał się sąsiadowi

I się za nim wlokły sznurki od kaleson,

I miał strasznie wymięte spodnie

Na kolanach wydęte jak żagle,

I mijały tak te dwa tygodnie,

I ten urlop się kończył nagle...

I w marcowy poranek mglisty

Po solidnym i mieszczańskim śniadaniu

Ten osobnik wygolony i czysty

Szedł do pracy w schludnym ubraniu,

I się kłaniał wszystkim kapeluszem

I na babki uwagi nie zwracał,

I nie słyszał nikt jak szeptał w duszy:

– Byle dotrwać do przyszłego marca![1]

Bibliografia

1. 

Waligórski, Marek
Prywatne archiwum Marka Waligórskiego – syna Andrzeja Waligórskiego.

2. 

Kozłowska, Agnieszka
Wywiad Agnieszki Kozłowskiej z Aleksandrem Grotowskim przeprowadzony 7 września 2018.