Romans niepolityczny

Zgłoszenie do artykułu: Romans niepolityczny

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Ten romans miał szczególny blask

Poznałam go, gdy kipiał brzask

Czerwienią łąk, nadzieją rąk i warg.

On też do cna czerwony był

Czy z nadciśnienia, czy też pił?

Rozpalił krew, sięgając w grzech

do dna!

Inteligentnie marszczył brew

Uśmiechał się jak Trocki Lew

Marksowską myśl tłumaczył mi nie raz.

Zamiast namiętnej, wstępnej gry

O polityce szeptał mi

Rozkoszy zmysł natychmiast prysł

i zgasł.

Poznałam go, gdy padał deszcz

Na jego widok słodki dreszcz

Ogarnął mnie, zniewolił mnie na wskroś

Miał z lekka rustykalny gust

Rzodkiewką mu pachniało z ust

I twierdził że, o życiu wie już dość!

Filmowy blask od niego bił

Wytarty filc gumiaków lśnił

A siana woń przylgnęła doń i kurz!

Mówiono mu, że chociaż ma

Zbyt buraczane emploi

Do władzy rwać się ma, psiamać

i już!

Spotkałam go, gdy zakwitł szron

Był księżyc, wino, no i on!

Budzący lęk, chodzący wdzięk i szyk.

Codziennie zwykł zapewniać mnie

Że moje centrum poznać chce

Niestety nie przyłożył się

i znikł.

I to był kres miłosnych hoss

Od których aż się jeży włoss

Polityk w snach koszmarny krach dla żądz!

Wystarczy z takim parę chwil

By przepadł słodki sex appeal

Do dziś się tli to deja vu,

z żądz drwiąc![1]

Bibliografia

1. 

Bolanowski, Leszek
Archiwum prywatne.

2. 

Kozłowska, Agnieszka