Rzecz o subiektywnym spojrzeniu

Zgłoszenie do artykułu: Rzecz o subiektywnym spojrzeniu

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

We wtorek po południu podczas nieobecności męża pani Joanna Dreptakowa

Dostała nagle intensywnych duszności i rozbolała ją raptownie głowa,

Więc Zenon Dreptak wróciwszy i stwierdziwszy, że żona jego jest chora,

Wezwał telefonicznie pewnego znanego doktora.

A ten Dreptak był zazdrosny o żonę wprost niesłychanie,

Tak, że dość często zwalniał się z pracy,

Wpadał raptownie do domu i przeszukiwał mieszkanie,

Wołając: – Gadaj w tej chwili gdzie są ci łajdacy!

Gregory Peck, Łazuka i ten Toni Sailer?

Ja wiem że ty ich przyjmujesz, ja nie jestem taki frajer!

A ona, ta Dreptakowa, jeżeli mam być szczery,

Przypominała nie tyle Bardotkę, co dziwnego psa Huckelberry.

Więc nikt tam za nią nie szalał, tylko ten Dreptak Zenon

Sobie wmówił, że ona jest cizią, panterą i syreną...

A teraz na przykład lekarz, bo przyszedł już, drzwi otwiera

I powiada: – O, pani jest chora? To niech się pani rozbiera...

Zbladł Dreptak, się zdenerwował, aż mu się ręce pocą

I pyta drżącym głosem: – A to przepraszam, po co?

– Po to – powiada lekarz – że zbadać tę panią mamy!

Co rzekłszy, rozpiął Joannie jeden guzik u flanelowej piżamy.

– Przeziębi się! – pisnął Dreptak i zapiął ten guzik na brzuchu.

– Ależ skąd? – odparł lekarz i odpiął – Przecież tu jest ciepło jak w uchu.

O, proszę, nawet świece w lichtarzach z gorąca się topią...

Dreptak zapiął, lekarz odpiął, Dreptak zapiął, lekarz znowu odpiął.

– Do widzenia, wychodzę, nie mam na żarty ochoty!

– A ile należy się za fatygę? – A sto pięćdziesiąt tysięcy złotych!

Wyszedł lekarz z domu Dreptaka

I pomyślał „Ta Dreptakowa to wyjątkowa pokraka”.

A znów Dreptak myślał „Ot, lubieżnik”, ale mylili się oba,

Bo ostatecznie nie to jest ładne co ładne, ale co się komu podoba.[1]

Bibliografia

1. 

Waligórski, Marek
Prywatne archiwum Marka Waligórskiego – syna Andrzeja Waligórskiego.

2. 

http://waligorski.art.pl
Strona internetowa poświęcona twórczości Andrzeja Waligórskiego [odczyt: 05.09.2018].

3. 

Kozłowska, Agnieszka