Stąd do niepodległości

Zgłoszenie do artykułu: Stąd do niepodległości

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Posłuchajcie, miłe panie,

co wam tutaj za psi grosz

powie pewien stary cwaniak,

bywszy andrus i gawrosz.

Gdy Warszawę szkop naznaczał

krwią i ogniem (psia go mać!),

to warszawiak, jak rozpaczał,

tak się z szkopa zaczął śmiać.

Czasem, bywa, gnasz do schronu,

srogi nalot wokół trwa,

a tu facet podchmielony –

z przeproszeniem państwa – czka.

Wyją bomby i sztukasy,

a on do mnie w słowa te:

Panie, niech mnie pan przestraszy,

bo ta czkawka skręci mnie!

Stawało się w „Dziewiątce”,

w „Dziewiątce” na pomoście,

pytając konduktora,

co był jak łata-brat:

Daleko, panie starszy,

stąd do Niepodległości?

Konduktor odpowiadał:

Kochany, parę lat...

Choć futrzane macie gacie,

tam, u Stalingradu bram,

nigdy wojny nie wygracie,

dadzą ruscy łupnia wam.

Nowe szkopskie odznaczenia

wyszło (nie wiem, czy pan wisz):

z dębowego liścia wieniec

i cmentarny pod nim krzyż.

Tylko świnie siedzą w kinie –

i uwaga, S. O. S. –

poruszenie jest w Berlinie,

zgina pies, co zwie się Hess.

Odprowadzić sukinsyna,

estarira, rym cym cym,

za nagroda do Berlina,

Hycler już potańczy z nim.

A potem znów w „Dziewiątce”,

w „Dziewiątce” na pomoście,

pytałeś konduktora,

co pchał się poprzez tłok:

Daleko, panie starszy

stąd do Niepodległości?

Konduktor odpowiadał:

Już bliżej... będzie z rok...

Patrz, dwa zera się mijają,

na co czekasz, zatkaj nos!

Jadą szkopy zgraną zgrają,

ale marny już ich los.

Śmiech przywracał nam nadzieję,

naszą bronią był i jest,

z kogo się Warszawa śmieje,

tego marny czeka kres.

Póki żyją warszawiacy,

z najczarniejszych losu kart,

z ostatniego dna rozpaczy

dźwiga ich cwaniacki żart.

Nad wieloma krzyż brzozowy

wielu z nich odeszło w cień,

aż podnieśli ludzie głowy

w tamten dzień, styczniowy dzień.

I tego dnia od Pragi

po pontonowym moście

jechało Polskie Wojsko

z naręczem barwnych róż.

„Daleko, panie starszy

stąd do Niepodległości?” –

A on im na to: Chłopcy...

kochani... toż to już...[2]