Szumiała dąbrowa

Zgłoszenie do artykułu: Szumiała dąbrowa

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Wariant 1

Strzałka

Szumiała dąbrowa,

Polacy jechali

I mego miłego

Na wojna wołali.

Wołali, wołali,

Konika siodłali.

Ach, kiedy powrócisz,

Mój Jasiu kochany?

Już roczek się kończy,

Na drugi się toczy.

Wychodzi dziewczyna ―

Zapłakane oczy.

Cicho, dziewczę, nie płacz,

Nie żałuj tamtego.

Idzie nas tu tysiąc –

Wybierzesz drugiego.

Oj, ja wyglądała,

Oj, ja wybierała.

Nie było, nie będzie,

Jak ja Jasia miała.[1]

Wariant 2

Strzałka

Szumiała dąbrowa,

wojacy jechali,

Mojego Jasieńka

z sobą namawiali.

Jedź Jasieńku z nami,

konik osiodłany!

Komuż mnie zostawisz,

mój Jasiu kochany?

– Zostawię ja ciebie

Temu, co na niebie,

Za roczek, za drugi

powrócę do ciebie.

Siadał na konika,

już noga w strzemieniu:

Pamiętaj dziewczyno

o mojem imieniu!

Już się roczek kończy,

jak się wojna toczy,

Marysia nieboga

wypłakała oczy,

Wyszła na góreczkę,

wyrzeka i płacze:

Ach Jasiu, mój Jasiu,

kiedyż cię zobaczę?

Wyszła na drożynę,

wojacy tam jadą,

Spod mego Jasieńka

konika prowadzą...

Prowadzą konika,

żałobą okryty –

Podobno Jasieńko

na wojnie zabity.

– Nie płacz panno, nie płacz

Jasieńka swojego,

Jedzie nas tu tysiąc,

wybieraj jednego!

– Choćby was tu było,

jak na morzu piany,

Nie było, nie będzie,

jak mój Jaś kochany!

Choćby was tu było

jako w sadzie wiśni,

Nie było, nie będzie,

jak mój Jaś najmilszy;

Choćby was tu było,

jak na boru wrzosu,

Nie usłyszę więcej

Jasiowego głosu![2]

Wariant 3

Strzałka

Szumiała dąbrowa,

wojacy jechali,

Mojego Jasieńka

z sobą namawiali.

Jedź Jasieńku z nami,

konik osiodłany!

Komuż mnie zostawisz,

mój Jasiu kochany?

Już się roczek kończy,

jak się wojna toczy,

Marysia nieboga

wypłakała oczy,

Wyszła na góreczkę,

wyrzeka i płacze:

Ach Jasiu, Jasiu mój,

kiedyż cię zobaczę?

Wyszła na dróżynę,

wojacy tam jadą,

Z pod mego Jasieńka

konika prowadzą...

Prowadzą konika,

żałobą okryty

Podobno Jaśko mój

na wojnie zabity.[3]