Szumiały mu echa kawiarni

Zgłoszenie do artykułu: Szumiały mu echa kawiarni

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

W kawiarni stałym gościem był,

Cel życia miał utarty.

Zwyczajnie, ot, bezmyślnie żył:

Kobietki, wino, karty!

Kawiarnia domem była dlań,

Tam oddychał piersią całą.

Przy boku Helek, Zosiek, Mań

Wcale spać mu się nie chciało.

A rankiem w biurze, jak przez mgły,

Złociste roił sny...

Szumiały mu echa kawiarni,

Całunem się kładły na skroń.

Antośki, Maniusie, koledzy tak gwarni

Zza mgły uśmiechali się doń.

Całusy pieściły mu usta,

Muzyki upajał go czar

I wrzała zabawa tak miła,

Choć pusta, w korowód splatając się mar.

Wtem wojny grom znienacka spadł,

Na czapkach orły błysły.

Nasz laluś kawiarniany zbladł,

Lecz wnet wahania prysły.

I gdy mu pierwszych bitew dym

Osmalił twarz pobladłą,

Humorem wszystkich dziwił swym,

Plótł, co na język wpadło!

I tylko czasem nocne mgły,

Wskrzeszały dawne sny...

Szumiały mu echa kawiarni

Całunem się kładły na skroń.

Antośki, Maniusie, koledzy tak gwarni

Zza mgły uśmiechali się doń.

Całusy pieściły mu usta,

Muzyki upajał go czar

I wrzała zabawa tak miła,

Choć pusta, w korowód splatając się mar.

W wichurze, deszczu, noce, dnie,

Przepędzał pod okopem,

Ostatnim kęsem dzielił się

Z żołnierzem, prostym chłopem.

I stwardniał w ogniu niby stal,

I nie krył się już w kącie.

W ataku pierwszy, jak na bal,

Porucznik szedł na froncie.

Aż kula, gdy na przedzie biegł,

Przecięła życia ścieg...

Szumiały mu echa kawiarni,

Szumiały gałęzie brzóz.

Postacie się jakieś skradały po darni

Z moczarów, wikliny i łóz.

Całusy mu kładły na skronie

Usteczka Antosiek i Mań,

Przyjaciół uściski padały na dłonie...

Kawiarnia spłaciła swą dań![1], [2], [3]