Takiego, jak kiedyś, zachodu...

Zgłoszenie do artykułu: Takiego, jak kiedyś, zachodu...

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Takiego, jak kiedyś, zachodu

Odkąd żyw jestem, nie pomnę:

Fale się ognia rozlały

Na chmur kłębiska ogromne.

Objęły w okrąg niebiosa,

Czerwienią przygniotły wzgórza –

W niesamowitych połyskach

Snać cała ziemia się nurza.

Trwoga wstrząsnęła ludźmi –

Pytali się przerażeni:

„W jakąż się grozę nieszczęsną

Krwawa ta wróżba zamieni?”

„Czy może głód się przyczołga

Z lebiodą i zwiędłym jarmużem?”

Lecz przecież pola w tym roku

Ziarnem sypnęły dużem.

„Czy jakiś szatan zawistny

W jesiennym zjawi się wichrze,

Podpali pełne stodoły,

W perzynę obróci spichrze?”

„Może w śmiertelnej koszuli

Przez świat przebiegnie powietrze –

I zasób jego żywota

Jak pyłek nadrożny zetrze?”

Tak z lękiem kłonili się jedni,

Tak drudzy się odgrażali

Z przestrachu, gdy niebo w tej krwawej,

Złowieszczej tonęło fali.

I oto jakżeż się sprawdza

Ten zachód dziwnie proroczy:

Po krańce niepewnej ziemi

Wojna swój rydwan toczy

Mordercze rozsiewa kule,

Niszczące wszczyna pożary,

A za nią, któż wie, czy nie pełznie

Głód, ten przyjaciel jej stary.

Któż wie, czy nie zechce dopomódz

W tem światoburczem jej dziele,

Choć rok ten pod stopy żniwiarzy

Tak bujnem się żniwem ściele?

A za nim, któż nie wie, że losy,

Na jedną rzucone kartę,

Przyślą nam w straszną godzinę

Powietrze, z rodzeństwa czwarte?...[1]