Tango z pół-kawałkiem

Zgłoszenie do artykułu: Tango z pół-kawałkiem

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE i ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 (Dz. U. poz. 1000), w celu wymiany informacji z zakresu polskiej pieśni i piosenki. Wymiana informacji będzie się odbywać zarówno za pośrednictwem niniejszego formularza jak i bezpośrednio, w dalszym toku spraw, redaktora bazy danych, prowadzącego korespondencję z właściwego dla niego adresu mailowego.
Administratorem danych jest Ośrodek Kultury „Biblioteka Polskiej Piosenki” z siedzibą w Krakowie przy ulicy Krakusa 7. Wszelkie dokładne informacje o tym jak zbieramy i chronimy Twoje dane uzyskasz od naszego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (iodo@bibliotekapiosenki.pl).
Wszystkim osobom, których dane są przetwarzane, przysługuje prawo do ochrony danych ich dotyczących, do kontroli przetwarzania tych danych oraz do ich uaktualniania, usunięcia jak również do uzyskiwania wszystkich informacji o przysługujących im prawach.

Poniedziałek, ósma rano

Jadę windą, w windzie tłoczno jest jak co dzień.

Stoję w kącie a tuż obok

stoi Ania taka z działu wynagrodzeń.

Drugie – obok, trzecie – bliżej,

Czwarte jakby jeszcze trochę, piąte – całkiem.

Szóste – czuję, że dłoń moja

Się spotyka z Ani tylnym pół… kawałkiem.

Dżentelmenem jestem, a więc

Pokazuję, że niechcący, że unikam.

Jednak Ani pół-kawałek

Daje znać, że się z mą dłonią chce spotykać.

Skoro tak to przecież było –

– By niegrzecznie wziąć i odejść ze spotkania

Grzecznie zatem dłoń zostawiam

Pół-kawałka też nie cofa grzecznie Ania.

Siódme, ósme i dziewiąte

Może dziwne, lecz udane trwa spotkanie

Jedenaste – staje winda

Uścisk dłoni dobry jest na pożegnanie.

Wtorek rano, w windzie tłoczno

Lecz do windy pędzę, mimo, jakby żwawiej

Ania czeka już z kawałkiem

Drży ma dłoń już do kawałka jak po kawie.

Środa, czwartek, już się zwyczaj

Przyjął nam jak się przyjmuje wiosna w maju

Ani dłoń ma ani Ani

Pół-kawałek nie chce zmieniać nic w zwyczaju.

Piątek, wsiadam, w gotowości

Lecz przystaję w szoku: w windzie sama Ania

Dłoń zamiera, pół-kawałek

Nastawiony też już nie jest do spotkania.

Co mam robić, drugie, trzecie,

Cała winda, czwarte, piąte, pod napięciem.

Czy mam ot tak, szóste, pierwszy

Zdobyć się na, siódme, ręki wyciągniecie?

Ósme, wiem już, nie dam rady,

Potrzebuję świadków chociażby pokątnych

Tak bez świadków, sorry Aniu,

Głupio mi, więc zwiewam szybko na dziesiątym.

Czwartek wieczór, na widowni

Stoję – obok siedzi bardzo piękna pani

Tłok i ścisk mnie znów ośmiela

Może byśmy zatem z panią się spotkali…

Najpierw – obok, potem – bliżej,

Potem jakby jeszcze trochę, wreszcie – całkiem… (gaśnie światło)

(Murmurando pianisty samo na zgaszonym świetle…)... pół… kawałkiem.[1]

Bibliografia

1. 

Kabaret PUK.
Archiwum zespołu.

2. 

Kozłowska, Agnieszka.
Wywiad Agnieszki Kozłowskiej z Alanem Pakoszem z Kabaretu PUK z 10 maja 2017 r.