W warszawskiej kamienicy

Zgłoszenie do artykułu: W warszawskiej kamienicy

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

W warszawskiej kamienicy

Zajmuję kąt piwnicy,

Pół piętra w dół po schodkach

Na vis á vis wychodka.

/Tam wszelkie mam wygody,

Na każdym piętrze smrody,

I w studni pełno wody,

Kąpieli błotnej w bród. /bis

A gdy się czasem kładziesz w dzień,

To nogi ci wyłażą w sień,

A gdy się wyprostować chcesz,

To głową w sufit rżniesz.

/I taka jest pociecha

Z całej tej spelunki,

Że gdzie robocza strzecha,

Te same są warunki./bis

Tak samo mieszka szofer Jan,

Kominiarz Wójcik, krawiec Man.

Od piwnic do poddasza,

Wspólna bieda nasza, jeden wielki kram.

/Od przeszło już miesiąca

Szturmował do mnie rządca

I ssał mą pustą kieszeń,

Za styczeń, maj i wrzesień./bis

Wybuchał ciągle scysją,

Wciąż groził mi eksmisją

I policyjną misją,

Aż człeka chwytał strach.

/Aż w piękny dzień raz huknął grom:

W posadach zadrżał cały dom,

Gdy pan komornik zjawił się

I wyniósł graty me./bis

Artykuł „iks”, paragraf U –

Kuferek tam, poduszka tu,

A Pan Bóg po odejściu stąd

Na Bródnie(1) da ci kąt.

Lecz wokół tłum sąsiadów

Pcha rzeczy me bez ładu,

„Tu nie ma czego zwlekać,

Wszak jutro to nas czeka”.

/Komornik dostał wnet po łbie,

Z powrotem wnieśli graty me.

I tak to powstał owy

Komitet Strajkowy, słynny w owe dnie./bis

W warszawskiej kamienicy

Strach spłynął bladolicy.

Starosta wraz z policją,

Zjechali z ekspedycją.

/Przodownik – pan Łapówka,

Przyjemne cedząc słówka,

Pałeczką po makówkach

Ustawę wtłacza nam./bis

Nazajutrz świstków przybył las,

Zamknięto światło, wodę, gaz,

I nawet dzielny Wojciech stróż,

Odmawia klucza już.

/A gdy nadchodzi ciemna noc,

Karetką zjeżdża szpiclów moc,

I mknie na Pawiak raz po raz

Niejeden spośród nas./bis

W więzieniu niezbyt zdrowo,

Lecz zawsze dach nad głową,

A z robociarskiej braci

Nikt grosza nie zapłaci.

/Nasz strajk dał przykład, co się zwie,

Strajkują dziś dzielnice dwie,

A jak się bronić mamy

Przed gospodarzami, każdy o tym wie!/bis[1]


(1) Bródno – cmentarz w Warszawie, który był przeznaczony dla najbiedniejszej ludności.