Jesteś taki „ą” i „ę”
Wszystko w kancik i na czas
A ja tylko w tę lub w tę
Gaszę i zapalam gaz
Nawet gdy cię trawi złość
I przeklinasz żywot wszelki
Czuję, czuję, kurcze... no!
Że ty jesteś – wielki!
Tylko nocą spalam się
Płonę tłumiąc drżenie
Żeby cię nie obudziło –
Zbyt długie westchnienie
Żebyś znowu mi nie burknął
Przy swej mlecznej zupie
Że o jednym tylko myślę
Że mam diabła w...! Głupiec!
Jesteś wielki – mój maleńki
A więc znajdź godniejszą przystań
To nieważne, kto z kim śpi
Ważne, by się dobrze wyspał!
A więc żegnaj, przykro mi
Życzę ci kochanek trzysta!
Aaaale trzysta – tysiąc dwie!
Bylebyś się doooobrze wyspał!
Kiedy mi dawałeś w kość
Nie krzyczałam: „Paszoł won!”
No bo gdzie mi się znów trafi
Taki Bond – James Bond
Lecz ty wciąż odparowujesz
Tym rymem o zupie...
Więc ci zdradzę, kto tam siedzi –
Nie, nie diabeł – głupiec!!!
Jesteś wielki – mój maleńki
A więc znajdź godniejszą przystań
To nieważne, kto z kim śpi
Ważne, by się dobrze wyspał!
A więc żegnaj, przykro mi
Życzę ci kochanek trzysta!
Aaaale trzysta – tysiąc dwie!
Bylebyś się doooobrze wyspał![2]
1. |
|
2. |
http://www.sewerynkrajewskifundacja.pl/ |