Witaj święty Stanisławie, Tyś u nas we wielkiej sławie...

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Witaj święty Stanisławie, Tyś u nas we wielkiej sławie,

Tyś jest naszym Patronem i sławnym Opiekunem./bis

Tyś jest biskupem w Krakowie, niech tę prawdę każdy powie,

W katedralnym kościele nauczasz ludzi wiele./bis

Nauczasz nas na świecie żyć i jak mamy Bogu służyć,

Wychwalać Go społecznie, tu na ziemi i wiecznie./bis

Ty i króla złość strofujesz i od grzechu go hamujesz,

Każesz mu pokutować i za grzechy żałować./bis

Pokazujesz wieczność błogą, prowadzisz go świętą drogą.

Prowadzisz do wieczności, do niebieskiej radości./bis

Król się nic nie poprawuje, na Biskupa się gotuje,

Szuka na Niego winy zabić Go bez przyczyny./bis

Wieś Szczytniki zapłaconą i monetą wyliczoną

Biskupowi odbiera i pieniądze wydziera./bis

Biskup mówi: że kupiłem, słusznie wioskę zapłaciłem

I pieniądzem wyliczył, abym wioskę dziedziczył./bis

Król na to wiary nie chce dać, na świadectwo każe stawać

Świadkom, by powiedzieli, iże o tem wiedzieli./bis

Szedł Biskup po Piotrowinę. który się już osuł w glinę;

Bo trzy lata w grobie spał, kiedy na świadectwo wstał./bis

Piotrowino, z grobu wychodź i ze mną na świadectwo pójdź,

Niech król uwierzy tobie, żem kupił wieś u ciebie./bis

Królu, tobie śmiele powiem, bo jako o tern dobrze wiem,

Biskupowim wieś sprzedał i pieniądzem odebrał./bis

Do grobu go zaprowadził, Piotrowina się położył:

Sam wrócił do klasztoru i do swojego dworu./bis

Król nie przestaje w uporze, szuka Go po Jego dworze

I na zamku w kościele, gdzie było ludzi wiele./bis

Biskup się przed nim ukrywa i za miastem tam przebywa,

Ażby złość przeminęła, która śmierci pragnęła./bis

Król ci bierze wojska wiele, a znajduje Go w kościele,

Na Skałce, przy mszy świętej Stanisław Biskup ścięty./bis

Swą ręką Go ściął w kościele, chociaż ludzi było wielo,

Nie bojąc się nikogo, ni Boga Wszechmocnego./bis

Kazał Go na pole wywlec i tam ciało Jego rozsiec:

Na siedemdziesiąt dwie sztuki ciało Jego rozsiekli./bis

Nie dał ci Go z placu zbierać, gdy ptaki chciały podziubać.

Orły Go pilnowały i dzióbać Go nie dały./bis

Złożono razem to ciało, sztuki palca nie dostało,

W sadzawce utopiony i od ryby połkniony./bis

Światłość z nieba przystąpiła, rybę w wodzie oświeciła,

Ażeby ją złapali i palca z niej dostali./bis

Niosą Go eksportacyą księża, ludzie, z procesyą,

I składają Go w grobie, aby tam spoczął sobie./bis

Dzieci w szkołach płaczą, krzyczą, iże Biskupa nie widzą.

Co ich dobrze nauczał, miłą mową przychęcał./bis

I po ulicach ubodzy narzekają bardzo srodzy,

Że im ręka upadła, co jałmużnę dawała./bis

I wszyscy obywatele i tak bardzo ludzi wiele,

Żałośnie narzekają, że Biskupa nie mają./bis

Już się do nieba przenosi i za nami Boga prosi,

Byśmy mieli zbawienie, tu na ziemi i w niebie./bis

Już w niebie z Bogiem króluje, za nami tam oręduje.

Byśmy zbawieni byli i z Bogiem królowali./bis[1]

Bibliografia

1. 

Siedlecki Jan, Śpiewniczek zawierający pieśni kościelne z melodiami dla użytku młodzieży szkolnej, wyd. 5 poprawione, Kraków, Księża Misjonarze na Kleparzu, 1908, s. 302, 303.
Publikacja nie zawiera informacji na temat autora tekstu i muzyki utworu. Tekst pochodzi ze śpiewnika księdza Mioduszewskiego.