Zgłoszenie do artykułu: Wysypisko

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Pod niebieskim niebem, czystym prawie

Na zielonej, na murawie

Pośród smrodu butwiejących resztek strawy

Siedzę senny przy ognisku

Na podmiejskim wysypisku

Żując z wolna źdźbło soczystej miękkiej trawy.

Obok koczujące z wszystkich stron

Pogrążone w sporze stado wron

I ja w środku niczym władca

Zadufany w pysze król.

Mieszam w glebie tu i tam

I uczucie dziwne mam

Że w historii grzebię, którą dobrze znam!

To królestwo dawnych pych

Mauzoleum socrealnych kich:

Telewizor marki Rubin

Pralka Frania i Kraj Rad

I od Trabanta kawał dykty,

W słoju na nagniotki żel

Kufajka, beret oraz buty Relaks

Luksus „made in PRL”.

Tu dymionu lepkie szkło

W którym bimber kipiał, że ho, ho!

Na uciechę pracującej

awangardzie miast i wsi

A łyk Vistuli czynił cuda

Bo człek pił a potem ślepł.

Oj, pięknie było, komu to wadziło

By historii zmieniać bieg.

Pod niebieskim niebem, czystym prawie

Na zielonej, na murawie

Pośród woni butwiejących resztek strawy

Siedzę w błocie na ściernisku,

Na podmiejskim wysypisku

Wdycham zapach przeoranej, kwaśnej trawy.

Tutaj znajdę wszystko, każdy kit

Przechodzone gumofilce i

I strzykawki, z których w żyłę

Odjazdowy płynął czad

Żółty papier z czasu drwiąc

IPN-u źródło żądz

Aktywności, gorliwości dawny ślad.

Gumy z weków, jakieś szkło

Potargane bony PKO,

Na Trybuny rozkładówce

Aktywistka jakaś tkwi

W lubieżnej pozie, bo okrakiem

Na traktorze w czasie żniw

Z krempliny szara, stara marynara

Konfekcyjny super hit!

Tu królestwo dawnych snów

O potędze, która śni się znów

Najdziwniejsze to muzeum

Dawnych wiar i dawny czar

My przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę

A nie damy zginąć mu,

Choć już z nowego całkiem wysypiska

Zalatuje świeży smród![1]

Bibliografia

1. 

Bolanowski, Leszek
Archiwum prywatne.

2. 

Kozłowska, Agnieszka

3. 

Ferenc, Paweł