Adiutancka dola

Zgłoszenie do artykułu: Adiutancka dola

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

O mój miły Boże, zlitujże się przecie,

Jak pułkownik Haller adiutantów gniecie!

Co dzień patrzeć jeno, jak nabierze kantem

Tego, co miał pecha zostać adiutantem.

I nieszczęśnik taki – snadź za przodków winy –

Nigdy nie jest pewien, dnia ani godziny.

Nieraz go z pościeli wyrwą nagle słowa:

Panie, gdzie to będzie „ta” kartka służbowa.

O, jakież okrutne są takie pytania,

Przecież noc Bóg stworzył właściwie do spania.

Albo w czasie bitwy, gdy bój wrze dokoła,

Człek by rad się ukrył, albo wyrwał zgoła.

Wtem pułkownik woła: „Patrz pan! śliczny moment,

– Zapisz! poślem raport do naczelnych komend!”

A tu człek się czuje, jak gdyby pies w studni,

Łatwo mówić: zapisz, lecz zapisać trudniej.

A tu koń się płoszy i wierzga tak podle,

Że i tak się trudno utrzymać na siodle.

Łatwo mówić: zapisz – z szkapami takiemi,

Łatwo coś napisać, lecz nosem po ziemi![1], [2]

Bibliografia

1. 

Roliński Adam, A gdy na wojenkę szli Ojczyźnie służyć...: pieśni i piosenki żołnierskie z lat 1914–1918: antologia, wyd. 2, Kraków, Księgarnia Akademicka, 1996, s. 243, 245.
Publikacja nie zawiera informacji na temat autora muzyki utworu.

2. 

Szul Bogusław, Piosenki leguna tułacza, Warszawa, 1919, s. 146, 147, 175.
Publikacja nie zawiera informacji na temat autora muzyki utworu. Nuty, nr 119. W trzeciej zwrotce zamiast „snadź” jest „snać”.