Droga do Warszawy

Zgłoszenie do artykułu: Droga do Warszawy

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

But ciąży kamieniem na nodze

I tyle jest przeszkód po drodze,

I kule, i bomby, i ogień, i krew,

I męka, i rozpacz, i gniew!

Łyk wody w rozgrzanej manierce,

A w piersi tłuczące się serce...

Przed nami tęsknota i żal,

I wciąż niekończąca się dal!

I lasy, i rzeki, i góry,

I gwiazdy, i słońce, i chmury,

I miasta kąpiące się w łzach,

I śniegi, i błota, i piach!

Wciąż naprzód, wciąż dalej i dalej,

Choć grunt pod stopami się pali,

Choć ciąży karabin i but,

Przez boje, przez znoje i trud!

Świat... świat... wielki jest świat,

A droga jest ciężka i długa.

Idą chłopcy szlakiem krwawym,

Do dalekiej... do Warszawy,

Raz... dwa... lewa... prawa...

Coraz bliżej jest Warszawa!

A Warszawa tęskni. A Warszawa czeka.

Kiedy przyjdą chłopcy malowani,

Chłopcy w Warszawie zakochani,

Kiedy przyjdą chłopcy malowani,

Chłopcy w Warszawie zakochani!

Ktoś idzie i zęby zaciska,

Bo wierzy, że chwila jest bliska,

Gdy matce swej powie, że wrócił, że jest,

Że więcej nie będzie już łez!

Ktoś nuci półgłosem piosenki,

I widzi przed sobą Łazienki,

I Zamek, i Wisłę, i most.

I już nie narzeka na los!

Choć krwawią pęcherze na nogach,

Myśl jedna wzlatuje do Boga,

By kres nadszedł męce i łzom,

By każdy mógł ujrzeć swój dom!

Ktoś kulkę znienacka w pierś dostał,

Ktoś jęknął, ktoś upadł i został...

To zdarzy się jeszcze nie raz,

A jednak dojdziemy na czas!

Świat... świat... wielki jest świat...[1], [2]