Józefowi Piłsudskiemu w hołdzie

Zgłoszenie do artykułu: Józefowi Piłsudskiemu w hołdzie

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

O sen o szpadzie, o sen o potędze,

Przemoc najcięższych, niespełnionych win...

I powstał twardo w podziemiach wykuty

Czyn.

Przysiąg na sercach rzeźbione wersety

Pieczęcią krzywdy otoczono w krąg...

Hej! Zedrą pieczęć błyszczące bagnety,

Spełnią przysięgi cięcia młodych rąk.

I polskiej ziemi starej, wiecznej księdze

Zatarte słowa znów odczytał syn

I poszedł cichy bez pychy i buty

Na czyn.

Piszą się dzieje, sypią się kurhany.

Płoną domostwa, padają namioty...

Lecz krwią się jęczą niezgojone rany,

Lecz krwią się koją drapieżne tęsknoty...

A pod dotknięciem Twej hetmańskiej laski

Chwila dziejowa iści się i stawa,

I różowieją krzywopłoty, piaski,

A straż przy grobach znowu czyni Sława.

Wolność, hej, Wolność!

Drży bór od granatów,

Kule w pnie walą tępo jak siekiera

Ktoś zginął – o, śmierć jak żałobny tkacz

Owija zimne ciało bohatera...

0, jęk – Ktoś wolno idzie do zaświatów...

Nie słuchaj, Wodzu!

(Gdzieś rozłkał się płacz...)

Nie słuchaj, Wodzu!

(Daleko, daleko

Jakieś matczyne, biedne, stare ręce

Gładzą mięciuchne włosy pacholęce –

Gładzą w marzeniu, lecz już pod powieką

Łzy się zebrały, źródło, co uderzy

Gorącą falą na grób jeszcze świeży).

Nie słuchaj, Wodzu!

(Tam, ktoś taki kona

Co ukochane sam rozplótł ramiona,

By jęk jej wzroku nie mącił mu w drogach

Żołnierskiej służby –

W ułańskich ostrogach

Miał kitę włosów jasnych jako len...)

– Nie słuchaj, Wodzu! To jest blady sen

W cieniu niewieścich przyczajony szat,

To szept, co cicho do stóp Polski padł

I skonał w blasku Jej chwały.

O, bór się zatrząsł, armaty zagrały,

Granaty biją, a przysiąg wersety

Piszą ściemniałe już od krwi bagnety...

W tej księdze, która dnie Chwały pamięta

Stają Twe orły i Twoje orlęta,

Wodzu!

– Ziemia drży,

Serca mocą zapału objęte:

Gdzieś słychać płacz? Gdzieś płyną łzy?

Ktoś ginie w ogniu, w dymie?

Słychać? – Nie. Wszystko zagłusza imię

Wielkie, święte...

I jedna trwa tylko przemoc win,

I jeden jest tylko czyn

Polska![1], [2]