Jużem dość pracował

Zgłoszenie do artykułu: Jużem dość pracował

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Jużem dość pracował dla ciebie człowieku,

Trzydzieści lat i trzy, mizerny grzeszniku:

Pójdę, pójdę do Jeruzolimy,

Co o mnie pisano, to wszystko wykonam.

Już się dokończyło me pielgrzymowanie,

Już teraz zawieram moje nauczanie,

Już chcę sprawę zbawienia dokonać:

Idźcie, ucznie moi, wieczerzą gotować.

Jeszcze ja raz z wami do stołu usiędę,

Chleb w Ciało, wino w Krew mą własną przemienię

Na pamiątkę mego umęczenia.

Zakład wam zostawię mego rozłączenia.

Gdzie się obrócić mam? Już mnie Judasz, wydał.

Mój własny apostoł Żydów na mnie zwołał,

Pójdę Bogu w ogrojcu się modlić,

Gdzie dla cię, człowiecze, krwią się będę pocić.

Zła rota żydowska już mnie pochwyciła,

Gdzie ją Judaszowa lichwa przywabiła:

Już w powrozy okrutnie mnie wiążą,

Po ziemi mnie włócząc o nią uderzają.

Jużci mnie przywiedli do sądu Annasza,

Odtąd mnie powiodą aż do Kaifasza:

Tam mnie sądzą a niesprawiedliwie,

Tam mnie uderzają w policzek zelżywie.

Fałszywi świadkowie przed Piłatem świadczą,

Iżem zwodzicielem, wszyscy na mnie skarżą;

Ach popatrzże, już krew wszędy ciecze

Z wielu tysięcy ran dla ciebie, człowiecze.

W koronę cierniową już mnie przystroili,

Którą mi gwałtownie na głowę wtłoczyli;

Na Piłata wszyscy już wołają:

„Krzyżuj, ukrzyżuj Go!” strasznie powtarzają.

„Lepiej, że wypuścisz łotra Barabasza,

Niżbyś nam zostawił żywego Jezusa,

Którego my na śmierć chcemy wydać,

Od Ciebie żądamy, masz Go ukrzyżować!”

Rzekł Piłat do Żydów: „Ten człowiek niewinny,

Bym Go na śmierć skazał, takiej nie ma winy;

Gdy Go wydam z waszej to przyczyny,

A Krew Jego spadnie na was i na syny”.

Króla chwały wiodą na śmierć ostatecznie.

Duszo, ty nad Zbawcą miej litość serdecznie!

Patrz, jak nogi pod nim się słaniają,

Że już nie może iść. Kaci popychają.

O góro wysoka, góro Kalwaryjska,

Drogo kamienista, jak ta chwila ciężka!

Już nie mogę w mdłości krzyża unieść.

Ach Szymonie, pomóż na górę go donieść.

Krzyż ze mnie złożyli, na nim mnie położą

Mordercy okrutni, gwoźdźmi mnie przerażą.

Ręce, nogi obie wyciągnione,

I tak ciało z krzyżem w górę podniesione.

Już wiszę na krzyżu i w boleściach wołam,

A swą Matkę miłą pocieszyć nie zdołam:

Widzi, jak mnie zimny grot przeszywa

Jak woda, krew z Serca mego w kroplach spływa.

Jużem dla twej umarł, człowiecze, miłości,

Patrz, jak wielkie Matka moja ma żałości,

Piastuje mnie po śmierci na łonie,

Od żalu zalane mając łzami skronie.[2]