Kiedyś wieczorem pozostałem sam

Zgłoszenie do artykułu: Kiedyś wieczorem pozostałem sam

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Kiedyś wieczorem pozostałem sam

W pracowniczym ogródku działkowym

Żona poszła na autobus

Z ogórkami

Z truskawkami

Siadłem sobie przy altanie

Na takim, na leżaku

Siedzę tak i nagle czuję

Ukłucie

Takie straszne

Och w plecy, w plecy dziabnął mnie

I wbił się niby pocisk

Do krwi, do mięsa, do duszy mej

Się wbił

Się wgryzł

Nie sięgłem ręką, nie sięgłem go

Uleciał najedzony

A bąbel

Bąbel nabrzmiał mi

Jak brzemię

Jak garb

Och co za koszmar

Co za komar

Wieczorem na tej działce

Miał pysk jak demon

Z moich snów

Z waszych snów

Strasznych snów

Mmmm taka morda

Z długą rurą

Krwisty wzrok jak wściekły koń

Ugryzł mnie

Urżnął mnie

Jaki szał, co za szał!

Chcę się podrapać

Za daleko

Nie dam rady, nie dam rady

Może jabłoń

Ale korę ma

Taką gładką jak

Jak pierś

Jestem w matni, wokół pusto

Plecy swędzą mnie jak stare

Parszywe i kudłate

Wściekłe psy

ohydne suki

Ach dlaczego

Tchórzliwe plecy

Zawsze z tyłu

Zawsze za mną

Stańcie z przodu

Spójrzcie mi w twarz

I powiedzcie

Możesz drapać

Lecz wy nie moje

Już nie moje

Nie mam pleców

Nie mam tyłu

Tylko przód

Do przodu prę

Na rowerze

Na składaku[1]

Bibliografia

1. 

Szpak, Ścibor
Archiwum prywatne.

2. 

Kozłowska, Agnieszka