Naszych matek maleńkie mieszkanka

Zgłoszenie do artykułu: Naszych matek maleńkie mieszkanka

Przyjmuję do wiadomości, że Administratorem moich danych osobowych jest Centrum Kultury Podgórza w Krakowie, z siedzibą: ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków, e-mail: sekretariat@ckpodgorza.pl. Moje dane osobowe będą przetwarzane w celu przygotowania i przekazania odpowiedzi na przesłaną przeze mnie wiadomość. Więcej informacji na temat ochrony danych osobowych znajduje się tutaj: polityka prywatności.

Mały balkon, nasturcja porasta

i trzepocze na wietrze firanka,

świecą zmierzchem w ciemnej ścianie miasta

naszych matek maleńkie mieszkanka.

Matka dzień o świtaniu zaczyna,

szarym wróblom okruchy wymiata,

czasem świeczkę zapali za syna

co wyfrunął daleko do świata.

W Matki domu zeschły wrzos i mięta,

listy, które oszczędziła wojna

W Matki domu codzienność odświętna.

W Matki domu powszedniość dostojna.

Biegnący przez huczący kram dnia twego

tak dawno już nie byłeś tam...

Przytulone jak jaskółcze gniazda,

ciepłym gwarem świergoczą co ranka.

W ciemnej ścianie ogromnego miasta

naszych matek maleńkie mieszkanka.

W matki wzroku niepokój odważny

o dziś, jutro, o dziecko sąsiada.

Tutaj nie ma spraw małych, nieważnych,

tu każdemu należy się rada.

Przez to miejsce maleńkie i schludne

biegnie prosto i dalej gna w przestrzeń

twego życia zerowy południk

byś mógł sobie określić gdzie jesteś.

Biegnący przez huczący kram dnia twego

tak dawno już nie byłeś tam...

Aż nadejdzie zwyczajny poranek

i któregoś zwykłego poranka

zogromnieją w pałace lustrzane

naszych matek maleńkie mieszkanka.

Uśmiech matek ozdobi oblicze,

matki będą powtarzały sobie,

że dziś muszą wrócić królewicze

zagubieni po świecie synowie.

Każda matka łzę jasną uroni

drzwi otworzy niezgrabnie i prędko

syn-królewicz wrócił szóstką koni?

Nie, to tylko pan listonosz z rentą...

Biegnący przez huczący kram dnia złego

Tak dawno już nie byłem tam. Dlaczego?[2]